Serwis Internetowy Portal Orzeczeń używa plików cookies. Jeżeli nie wyrażają Państwo zgody, by pliki cookies były zapisywane na dysku należy zmienić ustawienia przeglądarki internetowej. Korzystając dalej z serwisu wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies , zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

XIV C 449/25 - zarządzenie, wyrok, uzasadnienie Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ w Gdańsku z 2026-01-12

Sygn. akt XIV C 449/25

WYROK

W IMIENIU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

Dnia 12 stycznia 2026 r.

Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ w Gdańsku – XIV Wydział Cywilny

w składzie następującym:

Przewodniczący: sędzia Piotr Połczyński

po rozpoznaniu w dniu 12 stycznia 2026 r. w Gdańsku

sprawy z powództwa E. D.

przeciwko Towarzystwo (...) (...) Spółce Akcyjnej z (...) w W.

o zapłatę odszkodowania

I.  zasądza od pozwanego Towarzystwa (...) Spółki Akcyjnej z siedzibą w W. na rzecz powoda E. D. kwotę 20.937,50 zł (dwadzieścia tysięcy dziewięćset trzydzieści siedem złotych, pięćdziesiąt groszy) z odsetkami ustawowymi za opóźnienie:

-

od kwoty 20.337,50 zł – od dnia 17 października 2024 r. do dnia zapłaty,

-

od kwoty 600,-zł – od dnia 24 marca 2025 r. do dnia zapłaty;

II.  oddala powództwo dalej idące;

III.  ustala, że koszty procesu ponosi w całości pozwany i pozostawia ich szczegółowe wyliczenie referendarzowi sądowemu.

SSR Piotr Połczyński

Sygn. akt XIV C 449/25

UZASADNIENIE

wyroku wydanego dnia 12 stycznia 2026 r.

Przedmiot procesu i stanowisko stron

Powód domagał się zasądzenia na swoją rzecz od pozwanego kwoty 21.382,76 zł – z czego 20.782,60 tytułem kosztów naprawy uszkodzonego pojazdu i 600,-zł jako zwrotu wydatku poniesionego na sporządzenie kalkulacji tychże kosztów – wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie od kosztów naprawy od dnia 17 października 2024 r. i od pozostałej części odszkodowania od dnia 13 lutego 2025 r., każdorazowo do dnia zapłaty. Powód wniósł też o zasądzenie od pozwanego na jego rzecz zwrotu kosztów procesu.

W sprzeciwie od wydanego w niniejszej sprawie nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym, wnosząc o oddalenie powództwa w całości z jednoczesnym obciążeniem strony powodowej kosztami procesu, pozwany ubezpieczyciel zakwestionował wysokość żądanego odszkodowania z tytułu kosztów naprawy – stanowisko to wielowątkowo i szeroko argumentując – oraz zanegował żądanie dotyczące wydatku poniesionego w postępowaniu przedsądowym już co do samej zasady.

Wskazanie podstawy faktycznej rozstrzygnięcia

I.  Fakty uznane za udowodnione i podstawy poczynienia ustaleń faktycznych

Na skutek objętej pozwem kolizji, spowodowanej przez sprawcę prowadzącego pojazd objęty ochroną w zakresie odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych zapewnianą przez pozwanego, uszkodzeniu uległ należący do powoda samochód M. O. o numerze rejestracyjnym (...).

/ niesporne/

Szkoda została zgłoszona pozwanemu w dniu 16 września 2024 r.

/ niesporne; znajdujące potwierdzenie w zgłoszeniu szkody (akta szkody na płycie CD – k. 50)/

W toku postępowania likwidacyjnego pozwany ubezpieczyciel zaoferował powodowi możliwość przeprowadzenia naprawy pojazdu we współpracującym z nim warsztacie oraz pomoc w sprzedaży uszkodzonego pojazdu i „przeprowadził wycenę” pojazdu powoda po szkodzie poprzez wystawienie go na portalu akcyjnym.

/ niesporne; znajdujące potwierdzenie w zgłoszeniu szkody (akta szkody na płycie CD – k. 50)/

Decyzją z dnia 1 października 2024 r. pozwany ubezpieczyciel ustalił należne powodowi odszkodowanie na kwotę 34.772,23 zł. Taka też kwota została jemu wypłacona.

/ niesporne/

Już po otrzymaniu tej decyzji, powód zlecił (jako osoba fizyczna nieprowadząca działalności gospodarczej) zajmującemu się tym profesjonalnie podmiotowi sporządzenie kalkulacji kosztów naprawy. Obciążył go z tego tytułu wydatek w wysokości 600 zł.

/ dowody: kalkulacja - k. 16-23; faktura - k. 42/

Po objętej pozwem szkodzie pojazd został przez powoda naprawiony, a następnie sprzedany za kwotę 56.500 zł. Przy sprzedaży tego pojazdu powód działał jako osoba fizyczna nieprowadząca działalności gospodarczej.

/ dowód: umowa sprzedaży - k. 75/

Przeprowadzona przez powoda naprawa nie przywróciła pojazdu w pełnym zakresie do stanu sprzed szkody.

/ niesporne/

W piśmie z dnia 18 marca 2025 r. (...) spółka z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w W. oświadczył, że oryginalne części zamienne z logo producenta do pojazdu powoda były dostępne w cenach pomniejszonych o 20 % w stosunku do cen podawanych przez generalnego importera i zawartych w systemach eksperckich oraz mogły zostać dostarczone do miejsca wskazanego przez uprawnionego – nadto zaś, że materiał lakierniczy był dostępny w cenach pomniejszonych o 40 % w stosunku do cen podawanych w systemie eksperckim i mógł zostać dostarczony do miejsca wskazanego przez uprawnionego.

/ dowód: oświadczenie na płycie CD – k. 50/

W dniu 25 marca 2022 r. pozwany zawarł z M. M. prowadzącym warsztat samochodowy, umowę o współpracy w zakresie prowadzenia bezgotówkowych napraw pojazdów w szkodach z umów ubezpieczeń komunikacyjnych. Z dołączonego do tej umowy cennika usług wynika, iż stawki dla prac blacharsko-mechanicznych i lakierniczych dla szkód z ubezpieczenia OC wynoszą 70 zł.

/ dowód: umowa na płycie CD – k. 50/

Wartość pojazdu powoda w stanie sprzed szkody, określona na dzień zdarzenia szkodowego to 58.700 zł a jego wartość w stanie uszkodzonym opiewała na kwotę 23.800 zł. Przyjęty przez pozwanego koszt naprawy w kwocie 34.772,23 zł jest zaniżony. Naprawa pojazdu powoda powinna zostać przeprowadzona w warsztacie posiadającym odpowiednie wyposażenie, oprogramowanie i dokumentację techniczną niezbędną do wykonania jej zgodnie z technologią producenta. Przeprowadzenie naprawy przy użyciu nowych części oryginalnych pochodzących od producenta i z zastosowaniem zalecanej przez producenta metody technologicznej pozwoliłoby na przywrócenie pojazdu powoda do technicznej używalności sprzed zdarzenia, nie powodując jednocześnie zwiększenia wartości tego pojazdu w stosunku do jego wartości sprzed szkody. Koszt tak wykonanej naprawy, przy której przeprowadzeniu zastosowano by występujące na rynku lokalnym stawki w kwocie 140,-zł netto za prace blacharskie i tyle samo za prace lakiernicze, zamyka się w kwocie 55.109,73 zł. Natomiast przy zastosowaniu rabatu na poziomie 20 % na części zamienne oraz rabatu na lakierowanie w wysokości 60 % – koszt ten wyniósłby 44.015,05 zł.

/ dowód: opinia biegłego z zakresu motoryzacji wraz z kalkulacjami i raportem - k. 87-153/

II.  Ocena dowodów

1.  Opinia biegłego

Kluczowe znaczenie w niniejszej sprawie dla ustalenia wysokości niezbędnych i ekonomiczne uzasadnionych kosztów naprawy pojazdu posiada dowód z opinii biegłego z zakresu motoryzacji. Przystępując do oceny tego środka dowodowego, należy w pierwszej kolejności wskazać, iż opinia ta nie tylko spełnia wymogi formalne, ale przede wszystkich stanowi doskonały przykład synergii wiedzy technicznej z logiczną precyzją wywodu.

Poddając ją ocenie w aspekcie zgodności z zasadami logiki, wiedzy powszechnej oraz standardami rynkowymi, sąd uznaje ją za dowód o niezaprzeczalnym stopniu rzetelności i wiarygodności. Biegły nie ograniczył się do biernego przyjęcia danych systemowych, lecz dokonał ich krytycznej analizy pod kątem technologii naprawy właściwej dla danej marki i modelu. Biegły trafnie przy tym wywiódł, że przywrócenie pojazdu do stanu sprzed szkody wymaga zastosowania części o jakości gwarantującej bezpieczeństwo i walory techniczne. Biegły dokonał przy tym wnikliwej analizy rynku lokalnego w zakresie stawek za roboczogodzinę.

Wysoki walor dowodowy omawianego dokumentu przejawia się również w jego transparentności. Biegły uniknął ewentualnej „nadkompensacji”, wskazując wprost, że naprawa wykonana przy użyciu nowych części oryginalnych pochodzących od producenta i z zastosowaniem zalecanej przez producenta metody technologicznej nie prowadzi do nieuzasadnionego wzrostu wartości pojazdu jako całości.

Reasumując, opinię tę należało uznać za kompletną, jasną i należycie uzasadnioną. Biegły w sposób wyczerpujący odpowiedział na postawioną tezę dowodową, a jego wnioski końcowe są bezpośrednią, logiczną konsekwencją przeprowadzonych wyliczeń. Opinia ta nie tylko dostarcza sądowi wiedzy specjalistycznej, ale czyni to w sposób, który pozwala na pełną kontrolę toku rozumowania biegłego.

2.  Dokumenty

Sąd poczynił ustalenia faktyczne w sprawie również w oparciu o przedłożone do akt sprawy dokumenty w rozumieniu art. 77 3 k.c.

Wymaga podkreślenia, iż dowody te miały charakter dokumentów prywatnych w rozumieniu art. 245 k.p.c. Zgodnie z normą wyrażoną w powołanym ostatnio przepisie, stanowią one dowód tego, że osoba, która je podpisała, złożyła oświadczenie zawarte w dokumencie. Sąd miał przy tym na uwadze, że formalna moc dowodowa dokumentu prywatnego z zasady nie rozciąga się na okoliczności w nim zawarte (nie jest to dowód na prawdziwość faktów), niemniej jednak w niniejszym procesie autentyczność tych nośników informacji oraz fakt złożenia oświadczeń o określonej treści nie były przez żadną ze stron kontestowane. Pozwala to na uznanie faktów wynikających z tych dokumentów za przyznane lub niesporne (art. 229 i 230 k.p.c.). Brak zaprzeczenia ze strony przeciwnika procesowego dokonanego w odniesieniu do dokumentu prywatnego, pozwala zatem zasadniczo na poczynienie ustaleń w szerszym zakresie, aniżeli wynikałoby to z art. 245 k.p.c. – o ile całokształt materiału procesowego nie budzi wątpliwości. Dokumenty te posłużyły zatem do rekonstrukcji stanu faktycznego w zakresie ustalonego stanu faktycznego (który w oznaczonej powyżej części był między stronami bezsporny).

Odrębną kategorię w ocenie dowodów stanowiły dokumenty pozbawione podpisu. Pismo nieopatrzone podpisem nie stanowi dokumentu w ścisłym, procesowym znaczeniu art. 245 k.p.c., a jedynie "inny środek dowodowy" (art. 308 i n. k.p.c.).

Odnosząc się jeszcze w tym miejscu do datowanego na 18 marca 2025 r. oświadczenia pisemnego (...) spółki z ograniczoną odpowiedzialnością z siedzibą w W., sąd pragnie zauważyć, że nie zawiera ono oznaczenia okresu czasowego, w którym wskazywane tam części oraz materiał lakierniczy były dostępne po deklarowanych cenach. Nadto – odnośnie możliwości części i materiału lakierniczego do miejsca wskazanego przez uprawnionego – brak jest tam informacji, co do czasu oczekiwania na powyższe oraz, co nie mniej istotne, czy miałoby to pociągać za sobą dla poszkodowanego dalsze koszty, a jeżeli tak, to jakie.

3.  D owody pominięte

Sąd nie uwzględnił w ustaleniach faktycznych te dokumenty zaoferowane przez strony, które nie wnosiły istotnych treści dla rozstrzygnięcia istoty sporu. Decyzja ta znajduje oparcie w dyspozycji art. 227 k.p.c. (stosowanym a contrario), zgodnie z którym przedmiotem dowodu są jedynie fakty mające dla rozstrzygnięcia sprawy istotne znaczenie.

Wyjaśnienie podstawy prawnej wyroku

z przytoczeniem przepisów prawa

Podstawy prawne i zakres odpowiedzialności pozwanego zakładu ubezpieczeń

I.  Roszczenia główne

Podstawę prawną odpowiedzialności pozwanego zakładu ubezpieczeń stanowią przepisy art. 822 § 1 k.c. oraz art. 34 ust. 1 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych (dalej: ustawa o ubezpieczeniach obowiązkowych).

Z przywołanych norm wynika zasada akcesoryjności, zgodnie z którą odpowiedzialność ubezpieczyciela ma charakter pochodny względem odpowiedzialności cywilnej sprawcy szkody. Ubezpieczyciel ponosi odpowiedzialność tylko w takim zakresie, w jakim odpowiedzialność za wyrządzoną szkodę ponosi ubezpieczony sprawca.

Zasady odpowiedzialności samego sprawcy szkody komunikacyjnej wyznaczają przepisy Kodeksu cywilnego o czynach niedozwolonych. W przypadku zderzenia się pojazdów mechanicznych, jak miało to miejsce w niniejszej sprawie, odpowiedzialność ta opiera się na zasadzie winy, skodyfikowanej w art. 415 k.c. (art. 436 § 2 k.c.).

Z kolei zakres obowiązku odszkodowawczego – a tym samym zakres odpowiedzialności pozwanego – określają ogólne reguły prawa cywilnego. Zgodnie z fundamentalną zasadą wyrażoną w art. 361 § 1 k.c., zobowiązany do odszkodowania ponosi odpowiedzialność za normalne następstwa działania lub zaniechania, z którego szkoda wynikła. Naprawienie szkody, w myśl art. 361 § 2 k.c., obejmuje straty, które poszkodowany poniósł ( damnum emergens), oraz korzyści, które mógłby osiągnąć, gdyby mu szkody nie wyrządzono ( lucrum cessans).

Sposób naprawienia tej szkody reguluje art. 363 § 1 k.c., który przyznaje poszkodowanemu prawo wyboru między przywróceniem stanu poprzedniego (restytucją naturalną) a zapłatą odpowiedniej sumy pieniężnej. W relacji z ubezpieczycielem, którego zobowiązanie z natury rzeczy ma charakter pieniężny, uprawnienie to konkretyzuje się w roszczeniu o zapłatę odszkodowania pieniężnego (art. 822 § 1 k.c.), którego wysokość ma odpowiadać rozmiarowi poniesionej szkody.

II.  Roszczenie odsetkowe

Rozstrzygnięcie o roszczeniu akcesoryjnym sąd oparł na normie prawnej wiążącej samo powstanie opóźnienia dłużnika w spełnieniu świadczenia pieniężnego z obiektywnym (niezależnym od kwestii zawinienia i od faktu poniesienia szkody) uprawnieniem wierzyciela do żądania gratyfikacji w formie odsetek ustawowych za opóźnienie (art. 481 § 1 i § 2 zd. 1 k.c.).

Zgodnie z treścią art. 14 ust. 1 ustawy z dnia 22 maja 2003 r. o ubezpieczeniach obowiązkowych, Ubezpieczeniowym Funduszu Gwarancyjnym i Polskim Biurze Ubezpieczycieli Komunikacyjnych zakład ubezpieczeń wypłaca odszkodowanie w terminie 30 dni licząc od dnia złożenia przez poszkodowanego lub uprawnionego zawiadomienia o szkodzie. Na gruncie niniejszej sprawy brak było podstaw (w szczególności pozwany nie tylko nie wykazał, ale nawet nie twierdził, by sytuacja taka miała miejsce) do przedłużenia powołanego terminu stosownie do art. 14 ust. 2 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych.

Dominująca linia orzecznicza Sądu Najwyższego – statyczna koncepcja szkody

W orzecznictwie Sądu Najwyższego od lat, konsekwentnie, przyjmowany i prezentowany jest pogląd, zgodnie z którym szkoda w pojeździe, mająca charakter majątkowy, powstaje w chwili wyrządzającego ją zdarzenia. W tym samym momencie krystalizuje się obowiązek jej naprawienia. Natomiast wysokość należnego odszkodowania jest wyznaczana przez koszt hipotetycznej restytucji, czyli celowych i ekonomicznie uzasadnionych kosztów przywrócenia pojazdu do stanu poprzedniego. Fundamentalnym założeniem tej koncepcji jest uniezależnienie odpowiedzialności odszkodowawczej od późniejszych działań lub zaniechań poszkodowanego. W szczególności, powstanie i wysokość roszczenia nie są warunkowane tym, czy poszkodowany dokonał naprawy uszkodzonego pojazdu, czy zamierza jej dokonać w przyszłości, ani też nie zależą od tego, czy pojazd ten w stanie uszkodzonym zbył.

Pogląd ten znajduje swoje potwierdzenie w bogatym i konsekwentnym dorobku judykatury, w tym w następujących orzeczeniach:

1. uchwały Sądu Najwyższego:

z dnia 15 listopada 2001 r., III CZP 68/01, OSN 2002/6/74;

z dnia 13 czerwca 2003 r., III CZP 32/03, OSNC 2004/4/51;

z dnia 17 maja 2007 r., III CZP 150/06, OSNC 2007/10/144 (uchwała składu 7 sędziów);

z dnia 12 kwietnia 2012 r., III CZP 80/11, OSNC 2012/10/112 (uchwała składu 7 sędziów);

z dnia 24 września 2025 r., III CZP 32/24, Lex nr 3915627;

2. wyroki Sądu Najwyższego:

z dnia 27 czerwca 1988 r., I CR 151/88, Lex nr 8894;

z dnia 16 stycznia 2002 r., IV CKN 635/00, Lex nr 78370;

z dnia 16 maja 2002 r., V CKN 1273/00, Lex nr 55515;

z dnia 7 sierpnia 2003 r., IV CKN 387/01, Lex nr 141410;

z dnia 12 lutego 2004 r., V CK 187/03, Wokanda 2004/7-8/15;

z dnia 8 marca 2018 r., II CNP 32/17, Lex nr 2497991;

z dnia 12 kwietnia 2018 r., II CNP 41/17, Lex nr 2481973;

z dnia 12 kwietnia 2018 r., II CNP 43/17, Lex nr 2490615;

z dnia 3 kwietnia 2019 r., II CSK 100/18, Lex nr 2648598;

z dnia 3 lipca 2019 r., II CSK 308/18, Lex nr 2690926;

z dnia 20 października 2021 r., I NSNc 150/20, Lex nr 3301365;

z dnia 16 grudnia 2021 r., I NSNc 451/21, Lex nr 3275040;

z dnia 30 marca 2022 r., I NSNc 184/21, Lex nr 3399787;

z dnia 7 czerwca 2023 r., (...) 38/22, Lex nr 3590466;

z dnia 15 maja 2024 r., II NSNc 385/23, OSNC 2024/3/16.

3. postanowienia Sądu Najwyższego:

z dnia 7 grudnia 2018 r., III CZP 51/18, OSNC 2019/9/94;

z dnia 7 grudnia 2018 r., III CZP 72/18, Lex nr 2590752;

z dnia 7 grudnia 2018 r., III CZP 73/18, Lex nr 2591539;

z dnia 7 grudnia 2018 r., III CZP 74/18, Lex nr 2634056;

z dnia 20 lutego 2019 r., III CZP 91/18, Lex nr 2622311;

z dnia 11 kwietnia 2019 r., III CZP 102/18, Lex nr 2647167;

z dnia 16 maja 2019 r., III CZP 86/18, Lex nr 2665230.

Konsekwencją tej do pewnego momentu w zasadzie ugruntowanej linii orzeczniczej było, iż Sąd Najwyższy – procedując na kanwie zagadnień prawnych oscylujących wokół statycznej i dynamicznej koncepcji szkody – niejednokrotnie odmawiał podjęcia uchwał, wskazując, że problematyka ustalania wysokości odszkodowania metodą kosztorysową została już w judykaturze jednoznacznie i wyczerpująco wyjaśniona (zob. przykładowo postanowienia: z dnia 7 grudnia 2018 r., sygn. akt III CZP 51/18, III CZP 72/18, III CZP 73/18 i III CZP 74/18; z dnia 20 lutego 2019 r., III CZP 91/18; z dnia 11 kwietnia 2019 r., III CZP 102/18 oraz z dnia 16 maja 2019 r., III CZP 86/18). Utrwalony dorobek gwarantuje poszkodowanym prawo do kompensaty w wysokości hipotetycznych kosztów naprawy.

Co więcej, Sąd Najwyższy wielokrotnie stwierdzał, iż oddalenie powództwa o zapłatę odszkodowania ustalonego metodą kosztorysową wyłącznie na tej podstawie, że poszkodowany nie przedstawił dowodów poniesienia kosztów naprawy bądź zbył uszkodzony pojazd, stanowi naruszenie prawa o charakterze oczywistym i rażącym. Uchybienie takie kwalifikowane jest jako wystarczająca podstawa do uwzględnienia skargi o stwierdzenie niezgodności z prawem prawomocnego orzeczenia (zob. w szczególności wyroki: z dnia 8 marca 2018 r., II CNP 32/17; z dnia 12 kwietnia 2018 r., II CNP 41/17 i II CNP 43/17; z dnia 20 października 2021 r., I NSNc 150/20; z dnia 16 grudnia 2021 r., I NSNc 451/21; z dnia 30 marca 2022 r., I NSNc 184/21; z dnia 7 czerwca 2023 r., (...) 38/22 oraz z dnia 15 maja 2024 r., II NSNc 385/23).

Mniejszościowa koncepcja szkody dynamicznej jako odstępstwo w najnowszym orzecznictwie

Sądowi Rejonowemu znane jest również – co wymaga podkreślenia, mniejszościowe – orzecznictwo Sądu Najwyższego, które odbiega od przedstawionego stanowiska, prezentując alternatywne podejście do natury szkody komunikacyjnej. Zgodnie z tym nurtem – określanym mianem dynamicznej koncepcji szkody – zdarzenia następujące po jej powstaniu, a w szczególności akty dyspozycji mieniem przez poszkodowanego, nie pozostają bez wpływu na ostateczny wymiar obowiązku odszkodowawczego.

Zasadniczy wyraz tej koncepcji dał Sąd Najwyższy w uchwale z 8 maja 2024 r., III CZP 142/22 ( OSNP 2025/4/39), w której sformułowano tezę o dynamicznym charakterze szkody, otwierając tym samym pole do uwzględniania późniejszych decyzji poszkodowanego przy miarkowaniu odszkodowania.

Myśl ta została rozwinięta i skonkretyzowana w uchwale składu 7 sędziów z 11 września 2024 r., III CZP 65/23 ( OSNC 2025/4/41). Sąd Najwyższy wprost w niej stwierdził, że w sytuacji, gdy restytucja stała się niemożliwa – w szczególności wskutek zbycia lub naprawienia pojazdu w inny sposób – ustalanie odszkodowania w oparciu o hipotetyczne koszty naprawy traci swoje uzasadnienie. W takim wypadku szkodę należy określać inaczej, np. jako różnicę między wartością pojazdu przed uszkodzeniem a ceną uzyskaną z jego sprzedaży.

Podejście to, choć nie jest dominujące, znajduje wyraz również w innych orzeczeniach Sądu Najwyższego, w tym przykładowo w:

postanowieniu z 17 lipca 2020 r., V CNP 43/19 (Lex 3106341);

wyroku z 9 marca 2021 r., I NSNc 90/20 (Lex nr 3144873);

wyroku z 10 czerwca 2021 r., (...) 1/21 (OSNC 2022/3/33);

wyroku z 18 listopada 2021 r., (...) 85/21 (OSNC 2022/11/112);

wyroku z 8 grudnia 2022 r., (...) 726/22 (OSNC 2023/6/62);

wyroku z 15 grudnia 2022 r., (...) 7/22 (Lex nr 3456326).

Sąd Najwyższy wobec dychotomii w orzecznictwie

Przedstawiona analiza unaocznia istnienie w judykaturze Sądu Najwyższego fundamentalnej dychotomii pomiędzy statyczną a dynamiczną koncepcją szkody komunikacyjnej. Z jednej strony mamy do czynienia z wieloletnią, dominującą i niezwykle stabilną linią orzeczniczą. Z drugiej zaś – z nurtem nowszym, który podważa jej aksjologiczne fundamenty.

Co jako istotne wymaga zaakcentowania, sam Sąd Najwyższy w swoim najnowszym orzecznictwie dostrzega i artykułuje ten brak jednolitości. W orzeczeniach wydanych na przestrzeni lat 2024-2025 Sąd Najwyższy wprost wskazał, że nie doszło do wykształcenia jednej, spójnej i utrwalonej koncepcji, a oba przedstawione ujęcia – statyczne i dynamiczne – należy traktować jako w istocie równorzędne. Stanowisko to znalazło jednoznaczny wyraz w wyroku z 12 września 2024 r., (...) 26/22 ( Lex nr 3756157) oraz na kartach uzasadnienia wyroku z 15 kwietnia 2025 r., III CZP 44/24 ( Lex nr 3851597).

Taki stan rzeczy ma doniosłe znaczenie dla praktyki orzeczniczej sądów powszechnych. Świadczy bowiem o świadomym dopuszczeniu przez Sąd Najwyższy możliwości stosowania obu modeli. W konsekwencji, na sądzie meriti spoczywa obecnie ciężar nie tylko wyboru jednej z koncepcji, ale też – jak uważa sąd orzekający w niniejszej sprawie – wnikliwego i przekonującego uzasadnienia, dlaczego przyjęcie określonego modelu jest bardziej adekwatne i w pełniejszy sposób realizuje zasadę pełnej kompensacji szkody.

Ocena i stanowisko Sądu Rejonowego w przedmiocie charakteru szkody komunikacyjnej

Mając na względzie przedstawione powyżej rozbieżności w orzecznictwie, sąd orzekający w niniejszej sprawie opowiada się za wciąż dominującą i, w jego ocenie, jedynie spójną z systemem prawa cywilnego koncepcją statyczną. Za takim wyborem przemawia szereg fundamentalnych argumentów, które zostaną przedstawione po uprzednim zaprezentowaniu krytycznej oceny dynamicznej koncepcji szkody.

I.  Analiza i odrzucenie poszczególnych z argument ó w przeciwnych wobec koncepcji dynamicznej

1.  Zarzut nieuzasadnionego wzbogacenia

W argumentacji na rzecz koncepcji dynamicznej pojawia się często zarzut rzekomego „podwójnego zaspokojenia” poszkodowanego w sytuacji, w której po otrzymaniu odszkodowania ustalonego metodą kosztorysową zbywa on uszkodzony pojazd za cenę, która – po zsumowaniu z wypłaconym świadczeniem – przewyższa wartość pojazdu sprzed zdarzenia szkodzącego. Argument ten opiera się jednak na błędnym zdaniem sądu utożsamieniu odmiennych tytułów prawnych oraz na nieuprawnionym rozszerzeniu zasady compensatio lucri cum damno.

Dla przejrzystości wywodu warto rozważyć sytuację graniczną, lecz niewykluczoną w realiach obrotu: poszkodowany, dzięki szczególnej zaradności, umiejętnościom negocjacyjnym albo sprzyjającej koniunkturze rynkowej, zbywa uszkodzony pojazd za cenę wyższą od jego przeciętnej wartości rynkowej w stanie nieuszkodzonym. Powstaje wówczas pytanie, czy ubezpieczyciel może twierdzić, że szkoda została w całości albo w części „wyrównana” przez nabywcę pojazdu, a tym samym domagać się obniżenia należnego odszkodowania. Odpowiedź na to pytanie musi być jednoznacznie negatywna.

Konieczne jest fundamentalne rozróżnienie źródeł powstania zobowiązań. Roszczenie odszkodowawcze przysługuje poszkodowanemu z tytułu czynu niedozwolonego (art. 415, 436 k.c.) i ma na celu naprawienie uszczerbku w majątku powstałego w chwili zdarzenia szkodzącego. Natomiast cena uzyskana ze zbycia uszkodzonego pojazdu stanowi świadczenie należne z tytułu odrębnej umowy sprzedaży (art. 535 k.c.) i jest ekwiwalentem za przeniesienie prawa własności rzeczy w stanie, w jakim ona się znajduje. Są to dwie całkowicie rozłączne sfery prawne i majątkowe. Mieszanie tych reżimów jest zdaniem Sądu Rejonowego niedopuszczalnym błędem metodologicznym.

Zasada zaliczenia korzyści na poczet szkody ( compensatio lucri cum damno) może mieć zastosowanie wyłącznie wówczas, gdy dana korzyść pozostaje w adekwatnym związku przyczynowym ze zdarzeniem szkodzącym i stanowi jego normalne następstwo (art. 361 § 1 k.c.). Nie sposób przyjąć, aby znalezienie nabywcy skłonnego zapłacić ponadprzeciętną cenę za uszkodzony pojazd było normalnym następstwem kolizji drogowej. Sam wypadek nie kreuje wartości dodanej; przeciwnie – zawsze prowadzi do jej obniżenia.

Zysk uzyskany z korzystnej transakcji nie jest skutkiem wypadku, lecz rezultatem autonomicznej czynności prawnej, aktywności gospodarczej i zaradności właściciela. Zaliczenie jej na poczet odszkodowania oznaczałoby w istocie przyznanie sprawcy szkody (i jego ubezpieczycielowi) udziału w zysku wygenerowanym przez poszkodowanego, co nie znajduje żadnego oparcia normatywnego i stanowiłoby nieuprawnioną ingerencję w prawo własności oraz w swobodę dysponowania jego przedmiotem.

Dla pełniejszego zobrazowania wadliwości tezy o konieczności bilansowania wyniku ekonomicznego poszkodowanego, należy rozważyć następujący scenariusz: Poszkodowany decyduje się nie sprzedawać wraku w całości, lecz rozbiera go i sprzedaje poszczególne, nieuszkodzone części, uzyskując łącznie kwotę wyższą niż rynkowa wartość pojazdu w stanie uszkodzonym. Czy ten dodatkowy zysk, będący owocem jego przedsiębiorczości, ma pomniejszyć należne mu odszkodowanie deliktowe? Odpowiedź również musi być negatywna.

Analogicznie jak w przypadku korzystnej sprzedaży, mamy tu do czynienia z zyskiem wygenerowanym przez poszkodowanego, a nie przez zdarzenie szkodzące. Przyjęcie koncepcji dynamicznej prowadziłoby do paradoksalnego i niesprawiedliwego rezultatu – „penalizowałoby” aktywność i zaradność poszkodowanego, premiując jednocześnie bierność. Poszkodowany, który nic nie robi z uszkodzonym pojazdem, otrzymałby pełne odszkodowanie, podczas gdy ten, który aktywnie i z zyskiem zarządza swoim majątkiem, zostałby tego zysku pozbawiony na rzecz sprawcy szkody.

Chybiony jest również, często podnoszony przez zwolenników koncepcji dynamicznej, argument odwołujący się do nadrzędnego celu prawa odszkodowawczego, jakim jest kompensacja i jednoczesne uniknięcie wzbogacenia po stronie poszkodowanego. Argument ten pomija kluczową kwestię: sposób realizacji tej kompensacji został precyzyjnie określony przez samego ustawodawcę.

Zgodnie z art. 363 § 1 k.c., poszkodowany ma prawo wyboru – może żądać restytucji in natura albo zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej. Z chwilą dokonania wyboru świadczenia pieniężnego, roszczenie poszkodowanego krystalizuje się jako wierzytelność pieniężna, której wysokość jest równa kosztom restytucji. Od tego momentu staje się ona samodzielnym bytem prawnym i elementem majątku poszkodowanego.

Realizacja tego ustawowego uprawnienia nie może być kwalifikowana jako nieuzasadnione wzbogacenie. Odszkodowanie pieniężne nie jest bowiem przysporzeniem sensu stricto, lecz surogatem utraconej wartości majątkowej, który z woli ustawodawcy przybrał formę roszczenia o zapłatę. Próba późniejszego „bilansowania” i redukowania tego roszczenia w oparciu o inne, niezależne transakcje poszkodowanego, stanowiłaby nieuprawnioną próbę modyfikacji treści jednoznacznego unormowania ustawowego (art. 363 k.c. w zw. z art. 361 § 2 k.c.) pod pozorem realizacji jego abstrakcyjnego celu. Tym samym, argument o rzekomym wzbogaceniu nie zasługuje na uwzględnienie tak w świetle literalnego, jak i systemowego brzmienia obowiązujących norm.

2. Zasada pełnej kompensacji i ustawowe wyjątki (art. 362 k.c.)

Zwolennicy koncepcji dynamicznej często argumentują, że ich podejście w istocie lepiej realizuje zasadę pełnej kompensacji, gdyż odzwierciedla faktyczny, ostateczny uszczerbek w majątku poszkodowanego. Wadliwość tego rozumowania staje się jednak w pełni widoczna dopiero wówczas, gdy jego założenia skonfrontuje się z nadrzędnymi zasadami systemu prawa odszkodowawczego, a w szczególności z zasadą pełnej kompensacji – w rozumieniu, jakie wynika z obowiązujących przepisów – i zamkniętym katalogiem ustawowych wyjątków od tej reguły.

Fundamentalną zasadą prawa odszkodowawczego jest obowiązek pełnej kompensacji szkody (art. 361 § 2 k.c.). Każde odstępstwo od tej reguły, prowadzące do obniżenia odszkodowania, musi mieć charakter wyjątkowy i wynikać z wyraźnej normy ustawowej. Zgodnie z zasadą exceptiones non sunt extendendae, takich wyjątków nie wolno interpretować rozszerzająco.

Głównym i precyzyjnie określonym wyjątkiem od zasady pełnej kompensacji jest instytucja przyczynienia się poszkodowanego (art. 362 k.c.). Ustawodawca zezwala na zmniejszenie odszkodowania wyłącznie wtedy, gdy obiektywnie nieprawidłowe zachowanie poszkodowanego pozostaje w adekwatnym związku przyczynowym z powstaniem lub zwiększeniem szkody.

Koncepcja dynamiczna, uzależniając odszkodowanie od późniejszych decyzji poszkodowanego (np. zbycia uszkodzonej rzeczy), w istocie próbuje traktować legalne akty wykonywania prawa własności (art. 140 k.c.) tak, jakby stanowiły one formę przyczynienia się. Jest to fundamentalny błąd kategorialny. Decyzja o zbyciu pojazdu nie jest zachowaniem nieprawidłowym i nie zwiększa szkody, która już powstała w chwili zdarzenia. Jest to jedynie sposób gospodarowania mieniem już dotkniętym uszczerbkiem.

Skoro zatem ustawodawca, chcąc umożliwić redukcję odszkodowania, stworzył do tego celu specyficzną i zamkniętą konstrukcję prawną w art. 362 k.c., to a contrario należy przyjąć, że inne, zgodne z prawem zachowania poszkodowanego po powstaniu szkody pozostają dla zakresu odpowiedzialności irrelewantne. Koncepcja dynamiczna stanowi niedopuszczalną próbę obejścia tej regulacji i stworzenia nowej, pozakodeksowej podstawy do obniżenia wysokości należnego świadczenia na niekorzyść poszkodowanego.

Powyższy wniosek zyskuje na sile, gdy dostrzeże się, że w istocie cała logika polskiego systemu prawa cywilnego opiera się na tej zasadzie. Ilekroć bowiem ustawodawca zamierza uzależnić zakres obowiązku odszkodowawczego od zachowania uprawnionego, stanowi o tym w sposób wyraźny i niebudzący wątpliwości. Przykładowo w ramach rękojmi za wady (art. 566 k.c.) zakres roszczenia odszkodowawczego jest ściśle powiązany z wyborem przez kupującego innych uprawnień (np. odstąpienia od umowy).

Te przykłady dowodzą, że ustawodawca potrafi precyzyjnie regulować wpływ zachowań poszkodowanego na wysokość odszkodowania. Milczenie ogólnych przepisów o odpowiedzialności deliktowej w kwestii wpływu zbycia uszkodzonej rzeczy na wysokość odszkodowania nie jest zatem luką prawną. Jest to zamierzone milczenie, potwierdzające, że poza sytuacją opisaną w art. 362 k.c., takie decyzje nie mogą prowadzić do obniżenia należnej kompensaty.

Analiza systemowa prowadzi do jednoznacznego wniosku: koncepcja dynamiczna, próbując uzależnić wysokość odszkodowania od legalnych aktów dysponowania majątkiem przez poszkodowanego, narusza nie tylko zasadę pełnej kompensacji, ale również fundamentalną regułę interpretacyjną zakazującą rozszerzającej wykładni wyjątków. Stanowi ona próbę stworzenia nowej, nieznanej ustawie podstawy do modyfikacji wysokości odszkodowania.

3. Rola art. 316 § 1 k.p.c. – rozróżnienie norm procesowych i materialnoprawnych

W judykaturze przeciwnej koncepcji statycznej, pojawia się niekiedy argument odwołujący się do art. 316 § 1 k.p.c. (zob. uzasadnienie powołanej już uchwały III CZP 65/23) zgodnie z którym sąd bierze za podstawę stan rzeczy istniejący w chwili zamknięcia rozprawy. W ocenie sądu orzekającego, argument ten jest chybiony i opiera się na błędnym utożsamieniu normy procesowej z normą prawa materialnego.

Przepis art. 316 § 1 k.p.c. jest dyrektywą skierowaną do sądu, która określa, na jaki moment należy ustalać stan faktyczny stanowiący podstawę wyrokowania. Nie modyfikuje on jednak ani nie definiuje materialnoprawnych podstaw odpowiedzialności, w tym momentu powstania szkody i jej charakteru. W szczególności przepis ten nie zmienia zasady, że szkoda majątkowa i wynikające z niej zobowiązanie odszkodowawcze powstają w chwili zdarzenia sprawczego, ani nie upoważnia do zmiany miernika szkody z obiektywnego (koszt hipotetycznej naprawy) na subiektywny, uzależniony od późniejszych decyzji poszkodowanego. Jest to norma regulująca zasadę orzekania, a nie istotę odpowiedzialności.

Prawidłowe zastosowanie art. 316 § 1 k.p.c. w procesie o odszkodowanie polega na rozróżnieniu między istnieniem uszczerbku a jego pieniężną wyceną.

Stosowanie tego przepisu nie służy więc redefinicji samej szkody w zależności od tego, czy poszkodowany naprawił lub zbył pojazd.

Gdyby przyjąć, że art. 316 § 1 k.p.c. uzasadnia dynamiczny charakter szkody, prowadziłoby to do konsekwencji absurdalnych i niemożliwych do zaakceptowania w systemie prawa cywilnego. Oznaczałoby to, że treść zobowiązania odszkodowawczego, które powstało w chwili deliktu, mogłaby być wstecznie i dowolnie modyfikowana przez każde późniejsze zdarzenie, takie jak sprzedaż uszkodzonej rzeczy, jej darowizna, czy też zniszczenie w innym wypadku.

Takie rozumowanie czyniłoby odpowiedzialność deliktową niestabilną i nieprzewidywalną, naruszając fundamentalną zasadę pewności prawa. Prawo cywilne nie zna konstrukcji zobowiązania, którego treść zmienia się w zależności od przypadkowych zdarzeń następczych, niezwiązanych z pierwotnym źródłem obowiązku.

Art. 316 § 1 k.p.c. nie podważa statycznego charakteru szkody. Przyjęcie jedynej spójnej systemowo wykładni, w myśl której szkoda powstaje raz i ma obiektywną wartość, pozwala na prawidłowe stosowanie zarówno norm prawa materialnego (art. 361 i 363 k.c.), jak i norm prawa procesowego, bez popadania w wewnętrzne sprzeczności.

4. Wewnętrzne sprzeczności koncepcji szkody o zmiennej treści

Zdaniem sądu orzekającego w niniejszej sprawie, u podstaw koncepcji dynamicznej leży błąd metodologiczny, polegający na pomieszaniu dwóch odrębnych porządków pojęciowych: powstania szkody oraz sposobu jej późniejszej kompensacji lub materializacji. W momencie zdarzenia dochodzi do obiektywnego uszczerbku w majątku poszkodowanego. Jest to moment krystalizacji roszczenia odszkodowawczego. Późniejsza decyzja o zbyciu pojazdu nie jest zdarzeniem modyfikującym szkodę, lecz jedynie jednym z możliwych sposobów zagospodarowania mienia już dotkniętego uszczerbkiem.

Przyjęcie, że to samo zdarzenie generuje roszczenie o zmiennej treści, prowadzi do wniosku, iż zobowiązanie odszkodowawcze nie jest w pełni zdeterminowane w chwili jego powstania. Konstruowanie takiego roszczenia, którego treść i wysokość mogą ulec wstecznej modyfikacji wskutek decyzji wierzyciela, jest zasadniczo obca prawu zobowiązań. Wprowadza ona niedopuszczalny stan niepewności co do zakresu odpowiedzialności dłużnika, naruszając zasadę stabilności stosunków prawnych.

Argument o rzekomym wzbogaceniu poszkodowanego, który otrzymuje odszkodowanie i jednocześnie sprzedaje uszkodzony pojazd, nie uwzględnia realiów rynkowych. Cena sprzedaży rzeczy uszkodzonej jest z natury obniżona o wartość uszkodzeń i stanowi rezultat wielu przypadkowych czynników (presji czasu, zdolności negocjacyjnych), a nie obiektywny miernik uszczerbku. Utożsamianie z nią szkody prowadzi do nieuprawnionego przerzucenia na poszkodowanego ryzyka gospodarczego związanego z obrotem jego własnym mieniem, podczas gdy odpowiedzialność sprawcy ulega przypadkowej redukcji.

Koncepcja dynamiczna prowadzi do nieuzasadnionego różnicowania sytuacji prawnej poszkodowanych, których pojazdy doznały tożsamego uszczerbku. Wysokość należnej im kompensacji staje się zależna nie od rozmiaru szkody, lecz od podjętej decyzji o zatrzymaniu lub zbyciu rzeczy. Takie zróżnicowanie nie znajduje oparcia w przepisach prawa materialnego, narusza zasadę równej ochrony własności i tworzy bodźce systemowe, zniechęcając do racjonalnych zachowań gospodarczych w obawie przed utratą części odszkodowania.

Z tych wszystkich względów, sąd orzekający uznaje, że koncepcja uzależniająca wysokość odszkodowania od późniejszych losów uszkodzonej rzeczy wprowadza nieuprawniony element warunkowości do zobowiązania odszkodowawczego i pozostaje w sprzeczności z fundamentalnymi zasadami prawa cywilnego. Sprawiedliwość wyrównawcza i pewność obrotu prawnego wymagają zastosowania stałego, obiektywnego miernika szkody. Miernikiem tym jest koszt przywrócenia rzeczy do stanu poprzedniego, rozumiany jako ekonomiczny ekwiwalent uszczerbku w substancji mienia, powstałego w chwili zdarzenia.

II.  Fundamenty normatywne statycznej koncepcji szkody

1.  Definicja „straty” w świetle art. 361 § 2 k.c. – moment powstania uszczerbku. Statyczny charakter uszczerbku majątkowego

Poszukując argumentów na rzecz koncepcji statycznej, konieczne jest w pierwszej kolejności sięgnięcie do normatywnej definicji szkody zawartej w art. 361 § 2 k.c. Przepis ten, odczytany zgodnie z regułami wykładni językowej, systemowej i logicznej, wyznacza bowiem jednoznaczne ramy odpowiedzialności odszkodowawczej.

Centralne znaczenie dla dalszych rozważań ma użyte w tym unormowaniu pojęcie „straty, które poszkodowany poniósł”.

Ustawodawca posłużył się czasownikiem w czasie przeszłym dokonanym („poniósł”), co w języku prawnym i prawniczym oznacza zdarzenie już zrealizowane, zamknięte w czasie. Strata w rozumieniu art. 361 § 2 k.c. jest zatem uszczerbkiem, który zmaterializował się w majątku poszkodowanego w chwili zdarzenia szkodzącego, a nie zdarzeniem przyszłym lub potencjalnym.

Gdyby wolą ustawodawcy było uzależnienie istnienia szkody od przyszłych wydatków restytucyjnych, przepis musiałby odwoływać się do kosztów, które poszkodowany „poniesie” w celu naprawienia rzeczy. Tymczasem Kodeks cywilny konsekwentnie operuje kategorią straty już poniesionej, a nie wydatku dopiero planowanego lub zrealizowanego.

W przypadku uszkodzenia pojazdu mechanicznego strata nie polega na zapłacie wynagrodzenia warsztatowi naprawczemu. Zapłata ta stanowi jedynie jeden z możliwych sposobów likwidacji szkody. Samą stratą jest natomiast naruszenie substancji rzeczy, które prowadzi do natychmiastowego, obiektywnego zmniejszenia wartości majątku poszkodowanego. Z chwilą zdarzenia powodującego uszkodzenie pojazdu powstaje różnica pomiędzy wartością pojazdu sprawnego a wartością pojazdu uszkodzonego – i ta właśnie różnica stanowi damnum emergens w rozumieniu art. 361 § 2 k.c.

Na gruncie art. 361 § 2 k.c. konieczne jest zachowanie zasadniczego rozróżnienia pomiędzy samą szkodą (stratą) a świadczeniem odszkodowawczym służącym jej wyrównaniu. Strata jest uszczerbkiem w prawnie chronionych dobrach majątkowych, wyrażającym się w zmniejszeniu aktywów poszkodowanego. Odszkodowanie natomiast jest świadczeniem dłużnika, którego celem jest kompensacja tego uszczerbku.

Koszty naprawy, ustalane metodą kosztorysową, pełnią funkcję miernika (ekwiwalentu pieniężnego) wielkości uszczerbku w substancji rzeczy. Nie są one jednak samą szkodą (w tym, jak to bywa niekiedy ujmowane „szkodą dalszą”), lecz jedynie sposobem jej wyrażenia w pieniądzu. Skoro uszkodzenie pojazdu jest faktem obiektywnym i dokonanym, to również jego ekonomiczny odpowiednik musi mieć charakter obiektywny i niezależny od dalszych decyzji właściciela.

Przyjęcie, że szkoda powstaje w momencie poniesienia wydatków na naprawę, prowadziłoby do wniosku, iż samo zniszczenie rzeczy nie stanowi jeszcze straty w rozumieniu art. 361 § 2 k.c. Taki pogląd pozostaje w oczywistej sprzeczności zarówno z brzmieniem przepisu, jak i z elementarnymi zasadami logiki. Uszczerbek majątkowy powstaje z chwilą naruszenia substancji rzeczy, a nie dopiero w momencie późniejszej próby jego usunięcia.

Art. 361 § 2 k.c. stanowi normatywną podstawę tzw. metody dyferencyjnej (różnicowej), polegającej na porównaniu rzeczywistego stanu majątku poszkodowanego po zdarzeniu z hipotetycznym stanem, jaki istniałby, gdyby do zdarzenia nie doszło. Różnica pomiędzy wartością pojazdu sprawnego (stan hipotetyczny po szkodzie) a wartością pojazdu uszkodzonego (stan rzeczywisty po wystąpieniu szkody) stanowi stratę w rozumieniu art. 361 § 2 k.c. Co istotne – materializuje się ona już w chwili zdarzenia. Kwota niezbędna do przywrócenia pojazdu do stanu poprzedniego jest pieniężnym surogatem tej utraconej wartości.

Wprowadzanie do tej konstrukcji dodatkowych elementów w postaci późniejszej decyzji o naprawie pojazdu lub jego zbyciu pozostaje bez normatywnego oparcia w art. 361 § 2 k.c. Przepis ten służy ochronie integralności majątku poszkodowanego, a nie rozliczaniu jego późniejszych decyzji gospodarczych.

Wykładnia językowa i systemowa art. 361 § 2 k.c. prowadzi do wniosku, że „strata, którą poszkodowany poniósł”, jest uszczerbkiem majątkowym powstałym w chwili zdarzenia szkodzącego. Uszczerbek ten ma charakter statyczny i obiektywny, a jego wysokość może zostać ustalona w oparciu o kryteria techniczne i rynkowe.

Uzależnianie bytu lub zakresu tej straty od późniejszych zachowań poszkodowanego, takich jak naprawa rzeczy czy jej zbycie, oznaczałoby zdaniem Sądu Rejonowego niedopuszczalną modyfikację ustawowej definicji szkody i prowadziłoby do przekształcenia odpowiedzialności odszkodowawczej w odpowiedzialność czysto refundacyjną. Taki rezultat pozostaje w sprzeczności zarówno z brzmieniem art. 361 § 2 k.c., jak i z jego funkcją w systemie prawa cywilnego.

Powyższa analiza znajduje pełne zastosowanie również do tych postaci szkody, których pieniężny wymiar zdaje się materializować dopiero po zdarzeniu szkodzącym, jak ma to miejsce w przypadku kosztów najmu pojazdu zastępczego. Także i tutaj konieczne jest bowiem rygorystyczne rozróżnienie straty od jej pieniężnego miernika. Wymaga to poczynienia fundamentalnego rozróżnienia między momentem powstania szkody a sposobem ustalania jej wysokości. Wydatki na pojazd zastępczy nie stanowią szkody per se, są one jedynie miernikiem wysokości odszkodowania należnego z tytułu innej, odrębnej postaci szkody majątkowej, która – podobnie jak uszkodzenie substancji rzeczy – powstaje już w chwili zdarzenia. Stratą, którą poszkodowany „poniósł” w rozumieniu art. 361 § 2 k.c. już w chwili zdarzenia, nie jest przyszły wydatek na najem, lecz natychmiastowe pozbawienie go możliwości korzystania z własnej rzeczy zgodnie z jej przeznaczeniem, stanowiące naruszenie istotnego atrybutu prawa własności ( ius utendi). Uszczerbek ten, będący bezpośrednim i normalnym następstwem (art. 361 § 1 k.c.) unieruchomienia pojazdu, ma charakter majątkowy który powstaje uno actu z uszkodzeniem pojazdu. Szkoda ta ma jednakże charakter ciągły – trwa przez cały okres, w którym uprawniony jest pozbawiony możliwości korzystania ze swej własności. Z kolei celowe i ekonomicznie uzasadnione koszty najmu są jedynie obiektywnym, rynkowym miernikiem wysokości tej właśnie straty. Koszty najmu stanowią jedynie zobiektywizowaną i rynkową metodę monetaryzacji tego uszczerbku. Ostateczna wysokość odszkodowania z tego tytułu krystalizuje się z upływem technologicznie uzasadnionego czasu naprawy nie dlatego, że szkoda powstaje dynamicznie, lecz dlatego, że jej wycena obejmuje cały okres trwania stanu naruszenia prawa własności poszkodowanego, którego początek ma miejsce w chwili zdarzenia. Także i w tym wypadku obowiązek kompensaty nie ma charakteru refundacyjnego, lecz kompensacyjny – służy bowiem wyrównaniu majątkowego uszczerbku w postaci utraconej użyteczności rzeczy, którego to uszczerbku poszkodowany doznaje od samego początku.

2.  Wykładnia art. 363 § 1 k.c. – zasada ekwiwalentności i prawo wyboru poszkodowanego

W sporze dotyczącym charakteru szkody zasadnicze znaczenie ma ścisła wykładnia art. 363 § 1 k.c. Przepis ten, stanowiący fundament reżimu odszkodowawczego, w swej strukturze gramatycznej i logicznej zawiera argumenty wykluczające aprobatę dla koncepcji dynamicznej. Zgodnie z jego brzmieniem: „Naprawienie szkody powinno nastąpić, według wyboru poszkodowanego, bądź przez przywrócenie stanu poprzedniego, bądź przez zapłatę odpowiedniej sumy pieniężnej”.

Użycie przez ustawodawcę spójnika „bądź... bądź...” jednoznacznie kreuje alternatywę rozłączną dwóch równorzędnych sposobów naprawienia szkody. Poszkodowanemu przysługuje uprawnienie kształtujące do wyboru między restytucją naturalną a kompensatą pieniężną.

Koncepcja dynamiczna, uzależniając wysokość odszkodowania pieniężnego od faktu naprawy lub zbycia pojazdu, w istocie niweczy to prawo wyboru, czyniąc je iluzorycznym. Sprowadza bowiem roszczenie pieniężne do roli refundacji poniesionych wydatków (w przypadku naprawy) lub wyrównania bilansowego (w przypadku zbycia). Taka interpretacja zaciera granicę między restytucją a odszkodowaniem pieniężnym. Świadczenie pieniężne traci swój autonomiczny, ekwiwalentny charakter, stając się jedynie wtórnym rozliczeniem restytucji. Zamiast wyboru między „przywróceniem stanu” a „ekwiwalentem pieniężnym”, poszkodowany dokonuje jedynie wyboru technicznego sposobu usunięcia skutków zdarzenia, co jednak nie znajduje oparcia w brzmieniu przepisu.

Kluczowe jest również właściwe zdekodowanie pojęcia „odpowiedniej sumy pieniężnej”. Przymiotnik „odpowiednia” odnosi się do funkcji kompensacyjnej, rozumianej jako stworzenie poszkodowanemu ekonomicznej możliwości przywrócenia stanu poprzedniego, a nie jako zwrot kosztów tego przywrócenia.

Skoro przywrócenie stanu poprzedniego jest czynnością o określonej, rynkowej wartości, to „odpowiednia suma pieniężna” stanowi abstrakcyjny, obiektywny i wymierny ekwiwalent tej wartości. Koncepcja dynamiczna, uzależniając wysokość tej sumy od tego, czy poszkodowany pojazd naprawił, czy zbył, wprowadza do art. 363 § 1 k.c. dodatkową, nieprzewidzianą przez ustawodawcę przesłankę, relatywizując pojęcie szkody.

Zbycie pojazdu w stanie uszkodzonym nie niweluje uszczerbku majątkowego w rozumieniu art. 363 § 1 k.c. Jest to jedynie akt rozporządzania rzeczą, do którego właściciel ma pełne prawo ( ius disponendi). Skorzystanie z tego prawa nie może zwrotnie wpływać na redukcję obowiązku odszkodowawczego sprawcy. Przyjęcie odmiennego zapatrywania oznaczałoby, że „odpowiednia suma pieniężna” nie jest surogatem restytucji, lecz zmienną wartością uzależnioną od suwerennych decyzji gospodarczych poszkodowanego, co wszakże podważa pewność obrotu i stabilność stosunków zobowiązaniowych.

Zdaniem sądu orzekającego w niniejszej sprawie statyczny charakter szkody wynika wprost z gramatycznej i logicznej wykładni art. 363 § 1 k.c. Przepis ten kreuje po stronie poszkodowanego uprawnienie do żądania kwoty, która umożliwia naprawę, a nie kwoty, która ją refunduje. Odszkodowanie pieniężne ma walor kompensacyjny samo w sobie, jako wartość wchodząca do majątku poszkodowanego w miejsce utraconej wartości rzeczy, niezależnie od tego, czy i w jaki sposób poszkodowany tę wartość spożytkuje.

3.  Normatywna tożsamość restytucji naturalnej i świadczenia pieniężnego jako podstawa statycznej koncepcji szkody w świetle art. 363 § 1 k.c.

Pojęcia „przywrócenia stanu poprzedniego” oraz „zapłaty odpowiedniej sumy pieniężnej” są na gruncie art. 363 § 1 k.c. pojęciami funkcjonalnie i ekonomicznie tożsamymi. Determinuje to statyczny charakter szkody, albowiem wysokość świadczenia pieniężnego jest sztywnym odbiciem kosztów restytucji naturalnej, niezależnym od następczych decyzji gospodarczych poszkodowanego.

Analiza logiczna art. 363 § 1 k.c. prowadzi do niepodważalnego wniosku: ustawodawca, kreując uprawnienie przemienne ( facultas alternativa), ustanowił znak równości pomiędzy restytucją naturalną a kompensatą pieniężną. Owa „odpowiednia suma pieniężna” nie jest bytem samoistnym, oderwanym od rzeczywistości fizycznej szkody. Jest ona – w sensie prawnym – ekonomicznym ekwiwalentem przywrócenia stanu poprzedniego.

Szczególnego zaakcentowania wymaga zatem, iż skoro świadczenie pieniężne ma zastąpić restytucję, musi ono doprowadzić majątek poszkodowanego do dokładnie takiego samego stanu, w jakim znalazłby się on w wyniku fizycznej naprawy rzeczy. Między tymi dwoma sposobami kompensacji musi zachodzić pełna symetria.

Jeżeli przywrócenie stanu poprzedniego polega na naprawie pojazdu, to „odpowiednia suma pieniężna” musi być matematyczną równowartością kosztów tejże naprawy. Każda inna interpretacja burzy logiczną spójność przepisu. Gdyby suma pieniężna miała być niższa (np. pomniejszona z uwagi na sprzedaż wraku czy zaniechanie naprawy), oznaczałoby to, że ustawodawca w ramach jednego przepisu oferuje poszkodowanemu dwa świadczenia o różnej wartości ekonomicznej, co byłoby założeniem irracjonalnym i sprzecznym z zasadą pełnego odszkodowania.

W reżimie odpowiedzialności ubezpieczeniowej (art. 822 § 1 k.c.), gdzie ubezpieczyciel świadczy wyłącznie w pieniądzu, owa suma pieniężna staje się wyłącznym nośnikiem funkcji restytucyjnej. Pieniądz wypłacany przez zakład ubezpieczeń nie jest abstrakcyjną kwotą „za szkodę”, lecz jest skapitalizowanym kosztem przywrócenia stanu poprzedniego.

Logika jest tu nieubłagana: jeśli (co niewątpliwe) celem odszkodowania jest osiągnięcie efektu restytucji ( restitutio in integrum), a miernikiem wartości restytucji są obiektywne koszty naprawy, to odszkodowanie pieniężne musi równać się kosztom naprawy.

Twierdzenie przeciwne, sugerujące, że odszkodowanie może oderwać się od kosztów naprawy (np. w stronę różnicy wartości pojazdu przed i po szkodzie, gdy poszkodowany pojazd zbył), stanowiłoby zaprzeczenie istoty art. 363 § 1 k.c. Oznaczałoby bowiem, że „odpowiednia suma pieniężna” przestaje być odpowiednikiem „przywrócenia stanu poprzedniego”, a staje się czymś jakościowo innym. Na taką dyferencjację ustawa nie pozwala.

Z powyższego wywodu płynie kategoryczny wniosek na gruncie obowiązującego prawa ( de lege lata): skoro suma pieniężna jest (niejako lustrzanym) odbiciem kosztów restytucji, to jej wysokość jest zdeterminowana w chwili zaistnienia potrzeby tej restytucji, czyli w momencie wyrządzenia szkody.

Żadne inne okoliczności nie wynikają z treści ustawy. Przepisy nie uzależniają wysokości „odpowiedniej sumy pieniężnej” od tego, czy poszkodowany faktycznie przywrócił stan poprzedni, czy zamierza to uczynić, ani czy wyzbył się własności rzeczy. Wprowadzanie takich warunków stanowiłoby w ocenie Sądu Rejonowego niedopuszczalną wykładnię prawotwórczą contra legem, dodającą do art. 363 § 1 k.c. przesłanki, których tam nie ma.

Skoro ustawa zrównuje odszkodowanie pieniężne z naprawą, to poszkodowany otrzymujący środki finansowe uzyskuje de facto możliwość naprawy wyrażoną w walucie. To, co uczyni z tą wartością później, pozostaje poza sferą zainteresowania prawa odszkodowawczego. Uznanie szkody za dynamiczną łamałoby zasadę ekwiwalentności, czyniąc odszkodowanie pieniężne zależnym od czynników losowych (i pozaustawowych), zamiast od obiektywnego kosztu restytucji, który ustawa nakazuje pokryć.

4.  Relacja art. 361 § 2 k.c. do art. 822 k.c. oraz ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych – charakter odpowiedzialności gwarancyjnej a rozumienie pojęcia szkody

W ocenie sądu również analiza przepisów regulujących odpowiedzialność gwarancyjną ubezpieczyciela OC dostarcza samodzielnych argumentów normatywnych, które narzucają statyczne i obiektywne rozumienie szkody majątkowej, w pełni spójne z wykładnią art. 361 § 2 k.c.

Zgodnie z art. 822 § 1 k.c. przez umowę ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej ubezpieczyciel zobowiązuje się do zapłaty określonego w umowie odszkodowania za szkody wyrządzone osobom trzecim, za które odpowiedzialność ponosi ubezpieczający. Konstrukcja ta przesądza, że odpowiedzialność ubezpieczyciela ma charakter akcesoryjny wobec odpowiedzialności sprawcy szkody. Zakres zobowiązania ubezpieczyciela jest pochodny względem zakresu zobowiązania deliktowego i co do zasady nie może być ani szerszy, ani węższy od odpowiedzialności samego sprawcy. Oznacza to, że pojęcie szkody na gruncie prawa ubezpieczeń musi być tożsame z pojęciem szkody w rozumieniu ogólnych zasad prawa cywilnego. Jakiekolwiek odmienne rozumienie szkody wymagałoby wyraźnej podstawy ustawowej, której w systemie prawa brak.

Szczególne przepisy ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych nie tylko nie modyfikują pojęcia szkody, ale wręcz, poprzez konstrukcję procedury likwidacyjnej, same w sobie wymuszają jej statyczne postrzeganie.

Po pierwsze , kluczowe znaczenie ma instytucja tzw. kwoty bezspornej, uregulowana w art. 14 ust. 2 zd. 2 tej ustawy. Przepis ów nakłada na ubezpieczyciela obowiązek wypłaty „bezspornej części odszkodowania” w terminie 30 dni od dnia zgłoszenia szkody. Ustawodawca wprost zatem zakłada, że szkoda istnieje i jest wycenialna w sposób obiektywny (np. metodą kosztorysową) jeszcze przed podjęciem przez poszkodowanego jakichkolwiek działań naprawczych i niezależnie od nich. Gdyby szkoda była tożsama z poniesionym na naprawę wydatkiem (koncepcja dynamiczna), to przed przedłożeniem faktury nie mogłoby być mowy o żadnej „bezspornej części odszkodowania”, gdyż szkoda w takim ujęciu po prostu by jeszcze nie istniała. Obowiązek ten stanowi normatywne przesądzenie, że odszkodowanie ma charakter kompensacyjny za powstały uszczerbek, a nie refundacyjny za poniesiony koszt.

Po drugie, sama konstrukcja terminów spełnienia świadczenia (art. 14 ust. 1 ustawy) wspiera tę tezę. Bieg 30-dniowego terminu rozpoczyna się od daty zgłoszenia szkody, a nie od daty przedłożenia dokumentów potwierdzających jej naprawienie. Oznacza to, że przedmiotem zgłoszenia jest fakt dokonany – istniejący uszczerbek majątkowy, a nie jedynie zamiar jego przyszłej likwidacji.

Ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej pełni w systemie prawa fundamentalną funkcję ochronną względem poszkodowanego, zapewniając mu realną i możliwie szybką kompensację. W tym kontekście należy podkreślić, że poszkodowany nie jest stroną umowy ubezpieczenia i nie może ponosić negatywnych konsekwencji interpretacji, które prowadzą do podważenia jego prawa do pełnego odszkodowania.

Przyjęcie koncepcji dynamicznej, uzależniającej istnienie lub wysokość szkody od przyszłych i niepewnych działań poszkodowanego (który np. może nie dysponować środkami na uprzednią naprawę), prowadziłoby do stanu permanentnej niepewności prawnej. Niweczyłoby to gwarancyjny cel ubezpieczenia i wbrew jego istocie prowadziło do rezultatu, w którym zakres odpowiedzialności ubezpieczyciela byłby iluzoryczny i węższy niż zakres odpowiedzialności samego sprawcy szkody. Tymczasem celem ubezpieczenia OC jest właśnie przejęcie ryzyka tej odpowiedzialności, a nie jej redukcja kosztem poszkodowanego.

Analiza przepisów prawa ubezpieczeniowego, w szczególności art. 822 k.c. oraz art. 14 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, prowadzi w ocenie sądu do jednoznacznego wniosku. Poprzez swoją akcesoryjność wobec odpowiedzialności deliktowej oraz przez szczegółowe rozwiązania proceduralne (zwłaszcza obowiązek wypłaty kwoty bezspornej), normy te samodzielnie wspierają i utwierdzają statyczną koncepcję szkody. Ubezpieczyciel odpowiada za obiektywny uszczerbek majątkowy powstały w chwili zdarzenia szkodowego, w takim samym zakresie, w jakim odpowiadałby sprawca. Uzależnianie zakresu tej odpowiedzialności od późniejszych decyzji gospodarczych poszkodowanego stanowiłoby nieuprawnioną i sprzeczną z ustawą modyfikację modelu odpowiedzialności gwarancyjnej.

5.  Synteza normatywna: statyczny charakter szkody w świetle systemowej wykładni art. 363 § 1, art. 361 § 2 oraz art. 822 § 1 k.c.

Dokonując rekapitulacji przeprowadzonych wywodów, należy z całą stanowczością stwierdzić, iż w świetle spójnego logicznie systemu prawa cywilnego, szkoda komunikacyjna posiada immanentnie charakter statyczny. Stanowi ona obiektywny, wymierzalny uszczerbek w aktywach poszkodowanego, który powstaje i konkretyzuje się definitywnie w chwili zdarzenia szkodzącego, co znajduje swoje normatywne oparcie w literalnym brzmieniu art. 361 § 2 k.c. („straty, które poszkodowany poniósł”).

Realizacja obowiązku odszkodowawczego przez ubezpieczyciela, która z mocy art. 822 § 1 k.c. polega na przejęciu odpowiedzialności sprawcy, a z natury rzeczy przybiera postać świadczenia pieniężnego, musi – zgodnie z dyrektywą art. 363 § 1 k.c. – stanowić ścisły ekonomiczny ekwiwalent kosztów restytucji naturalnej. Skoro ustawodawca zrównuje wartość „odpowiedniej sumy pieniężnej” z wartością „przywrócenia stanu poprzedniego”, to wysokość odszkodowania jest zdeterminowana obiektywnym kosztem naprawy, niezależnie od następczych decyzji dyspozycyjnych poszkodowanego, takich jak zbycie uszkodzonego pojazdu czy zaniechanie restytucji.

III.  Argumenty systemowe i funkcjonalne

Poza przeprowadzoną powyżej bezpośrednią wykładnią językową przepisów prawa odszkodowawczego – w której znalazły się również argumenty natury systemowej i logicznej – za statycznym charakterem szkody przemawiają także fundamentalne argumenty o charakterze systemowym i funkcjonalnym.

1.  Konieczność zachowania rozróżnienia między damnum emergens a lucrum cessans

Przyjęcie koncepcji dynamicznej prowadzi do zatarcia fundamentalnego, kodeksowego rozróżnienia między szkodą rzeczywistą ( damnum emergens) a utraconymi korzyściami ( lucrum cessans). Uszkodzenie pojazdu stanowi klasyczny przykład damnum emergens – jest to obiektywny ubytek w substancji majątku, który powstaje w chwili zdarzenia. Jeżeli jednak wysokość tej szkody uzależnia się od późniejszych decyzji gospodarczych poszkodowanego, takich jak sprzedaż uszkodzonej rzeczy i uzyskana z niej cena, to w istocie dochodzi do niedopuszczalnego mieszania pierwotnego uszczerbku z późniejszymi zyskami lub stratami, które należą już do sfery odrębnie ocenianych, hipotetycznych korzyści. Prawo odszkodowawcze nie służy do bilansowania całej aktywności gospodarczej poszkodowanego po wypadku, lecz do precyzyjnego naprawienia konkretnego, pierwotnego uszczerbku w jego majątku.

2.  Postulat symetrii między odpowiedzialnością deliktową a kontraktową

Zdaniem Sądu Rejonowego nie istnieje żaden przekonujący argument, dla którego zasady ustalania wysokości szkody w reżimie deliktowym miałyby być w sposób istotny odmienne niż w reżimie kontraktowym. W przypadku odpowiedzialności kontraktowej (np. z tytułu dostarczenia rzeczy wadliwej) nie budzi wątpliwości, że szkoda powstaje w chwili nienależytego wykonania zobowiązania, a jej wysokość ustala się według obiektywnych mierników, niezależnie od późniejszych decyzji wierzyciela co do losów wadliwej rzeczy.

Przyjęcie dynamicznego ujęcia szkody w reżimie deliktowym prowadziłoby do aksjologicznie nieuzasadnionego paradoksu. Odpowiedzialność deliktowa, co do zasady surowsza i niezależna od woli stron, stałaby się bardziej niejako „warunkowa” i niepewna niż odpowiedzialność kontraktowa. Taki brak systemowej symetrii jest nie do pogodzenia z racjonalnością ustawodawcy i spójnością systemu prawa cywilnego.

3.  Realizacja prewencyjnej funkcji odpowiedzialności odszkodowawczej

Odpowiedzialność odszkodowawcza, również w ramach obowiązkowego ubezpieczenia OC, pełni nie tylko funkcję kompensacyjną, lecz także istotną funkcję prewencyjną. Polega ona na tym, że potencjalny sprawca (i jego ubezpieczyciel) musi liczyć się z koniecznością poniesienia pełnych, ekonomicznych konsekwencji wyrządzonej szkody.

Model statyczny prawidłowo realizuje tę funkcję, internalizując pełny, obiektywny koszt szkody w majątku zobowiązanego już w chwili zdarzenia. Natomiast model dynamiczny osłabia funkcję prewencyjną, czyniąc odpowiedzialność w istocie rzeczy warunkową, w tymi mianowicie znaczeniu, że jest ona zależna od późniejszej decyzji poszkodowanego. Prowadzi to do sytuacji, w której część ryzyka ekonomicznego związanego ze szkodą zostaje przerzucona z powrotem na poszkodowanego, co jest w sposób oczywisty sprzeczne z celami systemu odpowiedzialności cywilnej.

4.  Argument z akcesoryjności odsetek

Dodatkowym argumentem na rzecz statycznego charakteru szkody jest analiza konstrukcji opóźnienia dłużnika oraz akcesoryjnego charakteru odsetek za opóźnienie. Zgodnie z art. 481 § 1 k.c. wierzyciel może żądać odsetek za czas opóźnienia, choćby nie poniósł żadnej szkody i choćby opóźnienie było następstwem okoliczności, za które dłużnik nie ponosi odpowiedzialności. Regulacja ta, w powiązaniu z unormowaniem dotyczącym terminów spełnienia świadczenia odszkodowawczego przez ubezpieczyciela, pozwala na przeprowadzenie testu spójności koncepcji dynamicznej.

Przyjęcie poglądu, że szkoda krystalizuje się dopiero z chwilą faktycznego poniesienia kosztów naprawy, prowadziłoby do wniosku, że roszczenie odszkodowawcze staje się wymagalne dopiero po przedstawieniu faktur dokumentujących naprawę pojazdu. Konsekwentnie, dopiero od tego momentu dłużnik (ubezpieczyciel) mógłby popaść w opóźnienie. Tymczasem w świetle obowiązujących przepisów odsetki od odszkodowania za uszkodzenie pojazdu należą się po upływie ustawowego terminu likwidacji szkody, tj. co do zasady po 30 dniach od jej zgłoszenia (art. 14 ust. 1 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych), niezależnie od tego, czy i kiedy pojazd został naprawiony.

Powstaje wówczas oczywista sprzeczność logiczna – jeżeli odsetki zasądzane są od daty upływu terminu likwidacji szkody (np. w roku 2020), a poszkodowany dokonał naprawy dopiero w roku 2023 albo nie dokonał jej wcale, to uznanie szkody za byt dynamiczny oznaczałoby, że odsetki biegły od roszczenia, które w chwili ich naliczania jeszcze nie istniało. Taki wniosek jest jurydycznie niedopuszczalny. Odsetki jako świadczenie akcesoryjne nie mogą istnieć bez skonkretyzowanego roszczenia głównego. Skoro zatem system prawa dopuszcza, a wręcz nakazuje naliczanie odsetek od określonej daty, to roszczenie główne – odpowiadające wysokości szkody – musi w tym momencie istnieć jako byt kompletny i określony co do rodzaju oraz możliwy do ustalenia co do wysokości. Statyczna koncepcja szkody pozostaje w pełnej zgodności z art. 455 k.c., art. 817 k.c. oraz art. 14 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych. Zobowiązanie do naprawienia szkody ma charakter bezterminowy, który przekształca się w zobowiązanie terminowe z chwilą wezwania dłużnika do spełnienia świadczenia, tj. zgłoszenia szkody.

Wyrok zasądzający odszkodowanie ma w tym zakresie charakter deklaratoryjny – potwierdza on istnienie zobowiązania, które powstało z chwilą zdarzenia szkodzącego i stało się wymagalne po upływie ustawowego terminu likwidacyjnego. Przyjęcie koncepcji dynamicznej prowadziłoby natomiast do wniosku, że wyrok ma charakter konstytutywny albo że wymagalność roszczenia zależy od przyszłych decyzji poszkodowanego (naprawa, sprzedaż pojazdu, zaniechanie działań).

Taka zmienność momentu wymagalności jest nie do pogodzenia z zasadą pewności obrotu oraz z funkcją terminów ustawowych, które mają dyscyplinować dłużnika i zapewniać przewidywalność stosunków zobowiązaniowych. Reżim odsetek za opóźnienie pełni nie tylko funkcję kompensacyjną, lecz również funkcję dyscyplinującą. Przyjęcie dynamicznego charakteru szkody prowadziłoby do sytuacji, w której ubezpieczyciel mógłby w sposób nieograniczony odwlekać wypłatę świadczenia, powołując się na brak naprawy pojazdu i niepewność co do ostatecznej wysokości kosztów. Byłoby to sprzeczne z art. 14 ustawy o ubezpieczeniach obowiązkowych, który nakłada na ubezpieczyciela obowiązek samodzielnego ustalenia wysokości szkody w oparciu o dostępne dane, w szczególności oględziny pojazdu oraz realia rynkowe. Obowiązek ten może być wykonany wyłącznie przy założeniu statycznego charakteru szkody, wyrażającego się w kosztorysowej metodzie jej ustalenia. Z chwilą zgłoszenia szkody i upływu ustawowego terminu likwidacji następuje konkretyzacja długu pieniężnego. Od tego momentu brak wypłaty należnego odszkodowania skutkuje opóźnieniem i rodzi obowiązek zapłaty odsetek, niezależnie od dalszych losów uszkodzonego pojazdu.

Konstrukcja odsetek za opóźnienie stanowi logicznie spójny i normatywnie jednoznaczny dowód statycznego charakteru szkody. Skoro świadczenie akcesoryjne w postaci odsetek biegnie od momentu upływu terminu likwidacji szkody, to roszczenie główne – odpowiadające wysokości uszczerbku w majątku poszkodowanego – musi w tym momencie istnieć jako byt obiektywny, kompletny i niezależny od przyszłych decyzji poszkodowanego.

Przyjęcie odmiennej wykładni prowadziłaby do zerwania fundamentalnej więzi między świadczeniem głównym a akcesoryjnym, w istocie naruszając elementarne zasady prawa zobowiązań.

IV.  Argument z arbitralności czynnika czasu – reductio ad absurdum koncepcji dynamicznej

Zdaniem sądu krytyczna analiza koncepcji dynamicznej ujawnia jej fundamentalną wadę konstrukcyjną, polegającą na uzależnieniu wysokości świadczenia od sekwencji zdarzeń w czasie, co prowadzi do rezultatów sprzecznych z zasadą równości wobec prawa oraz zasadą sprawiedliwości.

Wadliwość ta uwidacznia się jaskrawo przy porównaniu sytuacji prawnej dwóch poszkodowanych, których położenie faktyczne jest finalnie tożsame, a którzy – na gruncie koncepcji dynamicznej – traktowani są w sposób diametralnie odmienny.
Rozważmy sytuację dwóch poszkodowanych (X i Y), których pojazdy uległy identycznemu uszkodzeniu.

Poszkodowany X zgłasza szkodę, nie dokonuje naprawy i nie zbywa pojazdu w toku postępowania likwidacyjnego. Zgodnie z koncepcją dynamiczną (a także orzecznictwem aprobującym metodę kosztorysową w braku zbycia), otrzymuje on odszkodowanie w pełnej wysokości kosztów przywrócenia rzeczy do stanu poprzedniego (np. 50.000 zł). Następnie, tydzień po otrzymaniu świadczenia, X zbywa uszkodzony pojazd.

Poszkodowany Y zgłasza szkodę, lecz zmuszony sytuacją życiową zbywa uszkodzony pojazd jeszcze przed wypłatą odszkodowania. Zgodnie z uchwałą III CZP 65/23, jego odszkodowanie zostaje zredukowane do różnicy między wartością pojazdu przed zdarzeniem a ceną uzyskaną ze sprzedaży (co w praktyce rynkowej daje kwotę zazwyczaj znacznie niższą niż niż odszkodowanie uzyskane przez poszkodowanego X).
W ostatecznym rozrachunku sytuacja majątkowa i faktyczna obu poszkodowanych jest identyczna: obaj doznali tego samego uszczerbku. Obaj nie naprawili pojazdu. Obaj zbyli pojazd w stanie uszkodzonym.

Jedynym czynnikiem różnicującym jest moment czasowy dokonania czynności rozporządzającej (sprzedaży) względem momentu wypłaty odszkodowania.
Przyjęcie koncepcji dynamicznej prowadzi w opinii Sądu Rejonowego do wniosku, że system prawny premiuje poszkodowanego X, który jedynie „wstrzymał się” ze sprzedażą do czasu uzyskania przelewu od ubezpieczyciela, a „penalizuje” poszkodowanego Y, który dokonał tej samej czynności transakcyjnej, lecz na wcześniejszym etapie.

Tego rodzaju różnicowanie nie znajduje w ocenie sądu żadnego uzasadnienia aksjologicznego ani normatywnego. Prowadzi ono do wniosku, że wysokość długu odszkodowawczego nie zależy od obiektywnego rozmiaru szkody, lecz od taktyki procesowej wierzyciela i kalendarza jego decyzji gospodarczych.

Jest to rezultat nie do zaakceptowania w demokratycznym państwie prawnym. Prawo nie może uzależniać zakresu ochrony od przypadkowej okoliczności, jaką jest data zawarcia umowy sprzedaży uszkodzonego pojazdu. Skoro poszkodowany X po otrzymaniu odszkodowania kosztorysowego może skutecznie i legalnie zbyć pojazd (zachowując pełną kwotę odszkodowania), to nie istnieje żadna racja prawna, dla której poszkodowany Y, dokonując tego samego aktu rozporządzenia nieco wcześniej, miałby otrzymać świadczenie niższe.

Powyższy paradoks stanowi dowód ad absurdum na wadliwość koncepcji dynamicznej. Wykazuje on, że próba powiązania odszkodowania z losami rzeczy prowadzi do arbitralności i narusza zasadę pewności obrotu oraz godzi w zasadę równości wobec prawa (art. 32 Konstytucji RP). Jedynie koncepcja statyczna, ustalająca szkodę na moment zdarzenia, eliminuje ten problem, traktując obu poszkodowanych w sposób równy i przewidywalny, niezależnie od tego, kiedy i czy w ogóle zdecydują się na zbycie uszkodzonego mienia.

Podatek VAT jako element cenotw ó rczy szkody

Odnosząc się do zarzutu strony pozwanej dotyczącego podatku od towarów i usług (VAT) sąd orzekający w niniejszej sprawie stwierdza, że podatek ten stanowi integralny element ceny rynkowej części zamiennych oraz usług naprawczych. W konsekwencji, odszkodowanie za szkodę w pojeździe mechanicznym, ustalone metodą kosztorysową, co do zasady obejmuje kwotę podatku VAT (stanowiąc kwotę brutto). Wyjątek od tej zasady zachodzi wyłącznie wówczas, gdy poszkodowany jest podatnikiem podatku VAT i przysługuje mu prawo do obniżenia kwoty podatku należnego o kwotę podatku naliczonego przy nabyciu rzeczy lub usługi.

Fundamentalne znaczenie w tym zakresie ma uchwała składu 7 sędziów Sądu Najwyższego z dnia 17 maja 2007 r., III CZP 150/06 ( OSNC 2007/10/144). Sąd Najwyższy przesądził w niej, że: „Odszkodowanie przysługujące na podstawie umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadacza pojazdu mechanicznego za szkodę powstałą w związku z ruchem tego pojazdu, ustalone według cen części zamiennych i usług, obejmuje kwotę podatku od towarów i usług (VAT) w zakresie, w jakim poszkodowany nie może obniżyć podatku od niego należnego o kwotę podatku naliczonego.”

Z orzeczenia tego wynika jasna reguła: zasadą jest odszkodowanie w kwocie brutto, natomiast przyznanie go w kwocie nieobejmującej podatku od towarów i usług stanowi wyjątek. Odszkodowanie w kwocie netto (bez VAT) należy się tylko wtedy, gdy poszkodowany realnie może ten podatek „odzyskać” w rozliczeniu z urzędem skarbowym. Jeżeli nie może (bo jest osobą fizyczną nieprowadzącą działalności gospodarczej albo przedsiębiorcą zwolnionym z VAT lub wykonującym czynności nieopodatkowane), szkoda obejmuje pełną cenę brutto.

Już we wcześniejszej uchwale z dnia 22 kwietnia 1997 r., III CZP 14/97 ( OSNC 1997/8/103), Sąd Najwyższy wskazał, że podatek VAT jest elementem cenotwórczym. Skoro odszkodowanie ma umożliwić przywrócenie rzeczy do stanu poprzedniego, a na rynku usługi naprawcze i części są obciążone tym podatkiem, to poszkodowany – aby dokonać naprawy – musi ten podatek zapłacić. Zatem uszczerbek w jego majątku obejmuje również VAT.

W praktyce orzeczniczej kluczowe jest ustalenie, na kim spoczywa ciężar dowodu. W przypadku osób fizycznych nieprowadzących działalności gospodarczej istnieje domniemanie faktyczne, że nie są one płatnikami VAT uprawnionymi do odliczeń. W takiej sytuacji poszkodowany nie musi przedstawiać zaświadczeń z urzędu skarbowego. To ubezpieczyciel, chcąc obniżyć odszkodowanie do kwoty netto, musiałby wykazać, że dana osoba wbrew pozorom prowadzi działalność i ma prawo do odliczenia (co w przypadku aut prywatnych jest sytuacją marginalną). Nawet jednak w przypadku przedsiębiorców, sam fakt prowadzenia działalności nie przesądza automatycznie o wypłacie kwoty netto. Przedsiębiorca może być zwolniony z VAT lub wykorzystywać pojazd do czynności zwolnionych. Wystarczające jest wówczas oświadczenie poszkodowanego o braku możliwości odliczenia podatku.

Wymaganie od poszkodowanego będącego osobą fizyczną nieprowadzącą działalności gospodarczej, aby udowodnił, że nie jest podatnikiem podatku VAT, byłoby żądaniem dowodu na okoliczność negatywną.

Poszkodowany dochodzący odszkodowania nie ma obowiązku dowodzenia, że jest uprawniony do otrzymania kwoty brutto poprzez przedkładanie zaświadczeń o treści negatywnej. Wystarczające jest wskazanie, że szkoda obejmuje VAT.
Ciężar dowodu faktu niweczącego prawo do pełnego odszkodowania (czyli faktu, że poszkodowany może odliczyć VAT) spoczywa na ubezpieczycielu (art. 6 k.c.). To bowiem ubezpieczyciel wywodzi skutki prawne z twierdzenia, że odszkodowanie powinno być niższe (netto), zatem to on musi wykazać, że poszkodowanemu przysługuje prawo do odliczenia podatku naliczonego.

Sąd wskazuje przy tym, że zarówno przy zleceniu sporządzenia kalkulacji kosztów naprawy, jak i przy sprzedaży samochodu po jego częściowej naprawie, powód działał jako osoba fizyczna nieprowadząca działalności gospodarczej. Z faktów tych Sąd Rejonowy wyprowadza wniosek, iż nie jest on uprawniony do odliczenia podatku VAT (art. 231 k.p.c.). Domniemania tego pozwany nie obalił (art. 6 k.c.), nawet nie wnioskując o przeprowadzenie jakichkolwiek dowodów w tym zakresie (art. 232 zd. 1 k.p.c.).

Zwrot wydatku obciążającego powoda z tytułu zlecenia prywatnej ekspertyzy kosztów naprawy

Odszkodowanie przysługujące z umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych obejmuje nie tylko koszty naprawy pojazdu, ale także inne celowe i ekonomicznie uzasadnione wydatki, poniesione w celu ustalenia okoliczności niezbędnych do dochodzenia roszczeń. Do kategorii tej należą w szczególności koszty sporządzenia prywatnej kalkulacji naprawy (ekspertyzy rzeczoznawczej) zleconej przez poszkodowanego w toku postępowania likwidacyjnego lub bezpośrednio po nim.

Istotne znaczenie dla omawianego zagadnienia ma uchwała Sądu Najwyższego z dnia 18 maja 2004 r., III CZP 24/04 ( OSNC 2005/7-8/117). W orzeczeniu tym Sąd Najwyższy przesądził, że: „Odszkodowanie przysługujące z umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych za szkody powstałe w związku z ruchem tych pojazdów może – stosownie do okoliczności sprawy – obejmować także koszty ekspertyzy wykonanej na zlecenie poszkodowanego.”

Sąd Najwyższy wskazał, że ocena, czy koszty te są objęte odszkodowaniem, zależy od tego, czy ich poniesienie było obiektywnie uzasadnione i konieczne. W sytuacji, gdy ubezpieczyciel zaniża odszkodowanie, a poszkodowany nie posiada wiedzy specjalistycznej niezbędnej do weryfikacji kosztorysu ubezpieczyciela, zlecenie prywatnej opinii jest jedyną drogą do efektywnej ochrony jego praw. Wydatek ten pozostaje wówczas w adekwatnym związku przyczynowym ze zdarzeniem szkodzącym (art. 361 § 1 k.c.).

Stanowisko to znalazło potwierdzenie i rozwinięcie w uchwale składu 7 sędziów Sądu Najwyższego z dnia 2 września 2019 r., III CZP 99/18 (OSNC 2020/2/13). Sąd Najwyższy stwierdził w niej, że: „Poszkodowanemu oraz cesjonariuszowi roszczeń odszkodowawczych z tytułu obowiązkowego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej posiadaczy pojazdów mechanicznych przysługuje od ubezpieczyciela zwrot kosztów zleconej osobie trzeciej ekspertyzy rzeczoznawcy, jeżeli jej sporządzenie było w okolicznościach sprawy niezbędne do efektywnego dochodzenia odszkodowania.” Warunkiem jest wykazanie, że bez tej ekspertyzy prawidłowe określenie wysokości szkody byłoby niemożliwe lub znacznie utrudnione.

Na gruncie niniejszej sprawy brak jest jakichkolwiek podstaw pozwalających przyjąć, by pozwany był profesjonalistą w dziedzinie techniki samochodowej i kosztorysowania napraw. W starciu z profesjonalnym ubezpieczycielem, dysponującym sztabem rzeczoznawców i systemami eksperckimi (A., E.), znajduje się on w zdecydowanie gorszej pozycji. Zlecenie prywatnej opinii służy wyrównaniu tej dysproporcji i ustaleniu rzeczywistej wysokości odszkodowania. Jeżeli kalkulacja ubezpieczyciela okazuje się zaniżona (co potwierdza późniejszy proces sądowy lub dopłata na etapie przedsądowym), to koszt prywatnej opinii staje się automatycznie kosztem celowym. Jest to wydatek w istocie wymuszony przez samego ubezpieczyciela, który nie ustalił szkody w prawidłowej wysokości w ustawowym terminie.

W świetle przywołanych orzeczeń, żądanie zwrotu kosztów prywatnej kalkulacji naprawy jest w pełni uzasadnione, jeżeli spełnione są dwie przesłanki: poszkodowany nie dysponował wiedzą specjalistyczną pozwalającą na samodzielną weryfikację wyceny ubezpieczyciela oraz wycena ubezpieczyciela okazała się nieprawidłowa (zaniżona), co czyniło koniecznym posiłkowanie się opinią rzeczoznawcy w celu sformułowania roszczenia w prawidłowej wysokości.

Wydatkowanie środków na rzeczoznawcę jest w takim przypadku aktem staranności w dbaniu o własne interesy majątkowe, wymuszonym postawą ubezpieczyciela. Odmowa refundacji tego kosztu naruszałaby zasadę pełnego odszkodowania wyrażoną w art. 361 § 2 k.c.

Końcowo, sąd stwierdza, że pozwany nie wykazał (art. 6 k.c. w zw. z art. 232 zd. 1 k.p.c.), a nawet nie twierdził, by powód dysponował wiedzą specjalistyczną i odpowiednimi narzędziami informatycznymi pozwalającymi na ustalenie wysokości doznanej w wyniku objętego pozwem zdarzenia szkody. Nadto zaś brak jest podstaw pozwalających uznać obciążający powoda w związku z przedmiotową ekspertyzą wydatek za nadmierny.

Zarzut nieskorzystania przez powoda z ofert pozwanego

Poszkodowany, decydując się na naprawienie szkody, zachowuje pełną swobodę wyboru warsztatu naprawczego (zob. uzasadnienie uchwały Sądu Najwyższego z dnia 13 czerwca 2003 r., III CZP 32/03, OSNC 2004/4/51). Uprawnienie to stanowi emanację prawa własności oraz zasady pełnego odszkodowania. Zdaniem Sądu Rejonowego, ubezpieczyciel nie jest uprawniony do narzucania poszkodowanemu skorzystania z oferty warsztatów współpracujących ani do obniżania odszkodowania do stawek stosowanych w tej sieci, o ile koszty poniesione przez poszkodowanego (lub hipotetyczne koszty rynkowe) mieszczą się w granicach cen stosowanych na rynku lokalnym.

Podstawą normatywną swobody wyboru warsztatu jest art. 363 § 1 k.c. w zw. z art. 361 § 2 k.c. Skoro poszkodowanemu przysługuje prawo wyboru sposobu naprawienia szkody, to immanentnie przysługuje mu również prawo wyboru wykonawcy tej naprawy. Zdaniem sądu poszkodowany ma prawo kierować się zaufaniem do konkretnego wykonawcy, jego renomą, a także lokalizacją warsztatu.

Obowiązek minimalizacji szkody (art. 354 § 2 k.c.) nie może być interpretowany w sposób, który zmuszałby poszkodowanego do rezygnacji z naprawy w wybranym przez siebie warsztacie na rzecz warsztatu narzuconego przez ubezpieczyciela, tylko dlatego, że ten drugi oferuje niższe ceny. Odszkodowanie powinno odpowiadać kosztom naprawy ustalonym według cen występujących na lokalnym rynku. Jeżeli stawki wybranego warsztatu mieszczą się w tych granicach, ubezpieczyciel nie może ich kwestionować, powołując się na swoje wewnętrzne porozumienia z innymi podmiotami. Obowiązek minimalizacji szkody nie oznacza obowiązku poszukiwania najtańszego wykonawcy. Poszkodowany nie ma obowiązku wyręczania ubezpieczyciela w redukcji jego pasywów kosztem własnego komfortu, czasu czy poczucia bezpieczeństwa.
Współdziałanie wierzyciela nie może polegać na rezygnacji z przysługujących mu uprawnień. Skoro prawo daje mu wybór warsztatu, to skorzystanie z tego prawa nie może być traktowane jako nielojalność wobec dłużnika (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 25 kwietnia 2002 r., I CKN 1466/99, OSNC 2003/5/64). Poszkodowany nie ma też obowiązku powierzania swojego mienia podmiotom, z którymi łączyć miałaby go relacja narzucona przez dłużnika (ubezpieczyciela).

Odrzucić należy też zdaniem sądu model, w którym ubezpieczyciel pełni rolę „organizatora naprawy” dyktującego warunki. Ubezpieczyciel ma co do zasady jedynie dostarczyć środki pieniężne niezbędne do przywrócenia stanu poprzedniego. Poszkodowany ma pełne prawo naprawić pojazd w warsztacie autoryzowanym lub innym warsztacie niezależnym, stosującym stawki rynkowe, i nie musi akceptować oferty warsztatu „partnerskiego” ubezpieczyciela. Wszelkie próby ograniczenia odszkodowania do poziomu kosztów w sieci naprawczej ubezpieczyciela są bezskuteczne, o ile poszkodowany nie wyraził na to dobrowolnej i świadomej zgody.

Podkreślenia raz jeszcze wymaga, iż o sposobie naprawienia szkody decyduje poszkodowany (art. 363 § 1 zd. 1 k.c.). Na gruncie niniejszej sprawy poszkodowany zadecydował o naprawieniu przez szkody poprzez wypłatę odpowiedniej sumy pieniężnej. Do takiego świadczenia ogranicza się zresztą obowiązek pozwanego stosownie do art. 822 § 1 k.c. Zgodnie z tym przepisem istotą ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej jest obowiązek zapłacenia przez ubezpieczyciela określonego w umowie odszkodowania. Jego zobowiązanie ma zatem charakter wyłącznie pieniężny. Ubezpieczyciel nie „przywraca stanu poprzedniego”, lecz „płaci odpowiednią sumę pieniężną (odszkodowanie)”.

Przewidziane w art. 363 § 1 zd. 2 k.c. odstępstwo od zasady wyboru sposobu naprawienia szkody przez poszkodowanego jest wyłącznie jednokierunkowe. Ustawodawca dopuszcza bowiem jedynie sytuację, w której wybór poszkodowanego zostaje zredukowany, z uwagi na interes dłużnika, z restytucji naturalnej do świadczenia pieniężnego – nie przewidując jednocześnie jej przeciwieństwa. Wnioskując a contrario należy stwierdzić, że Kodeks cywilny nie zna instytucji, która pozwalałaby dłużnikowi zmusić wierzyciela do przyjęcia oferty naprawy, jeśli ten domaga się świadczenia pieniężnego. Skoro nawet w relacji ogólnej (na linii sprawca-poszkodowany) nie można narzucić naprawy, to tym bardziej nie można tego zrobić w relacji ubezpieczeniowej, gdzie dług z mocy ustawy ma charakter pieniężny.

Próba narzucenia naprawy w sieci partnerskiej przez ubezpieczyciela stanowi niedopuszczalną modyfikację treści zobowiązania. Skoro ubezpieczyciel jest dłużnikiem pieniężnym, jego rolą jest wypłacenie środków pieniężnych w kwocie odpowiadającej wysokości szkody.

Wymuszanie naprawy w konkretnym warsztacie przekształcałoby zobowiązanie pieniężne w zobowiązanie do świadczenia usług, co nie znajduje oparcia w art. 822 k.c. Ograniczałoby to poszkodowanego w sferze prawa do dysponowania jego własnym majątkiem.

Argument z art. 363 § 1 zd. 2 k.c. dowodzi, że narzucając formę odszkodowania in natura, ubezpieczyciel działa wbrew systemowej hierarchii sposobów naprawy szkody.

Skoro jednak ubezpieczyciel de lege lata nie posiada kompetencji do narzucenia poszkodowanemu restytucji naturalnej, to tym samym nie jest on uprawniony do narzucenia reżimu kosztowego właściwego dla zastosowania tej metody we współpracującym z nim warsztacie.

Nadto stawki w warsztatach partnerskich nie mają charakteru rynkowego w ścisłym tego słowa znaczeniu, lecz są stawkami kontraktowymi, wynikającymi z wewnętrznych umów między ubezpieczycielem a warsztatem (nie bez znaczenia w tym zakresie pozostaje w szczególności efekt potencjalnej skali). Przenoszenie warunków cenowych z zamkniętego systemu umów dwustronnych na ogólną relację odszkodowawczą jest próbą narzucenia poszkodowanemu skutków stosunków prawnych, których nie jest on stroną.

Sąd pragnie z całą mocą zaakcentować, iż uprawnienie dłużnika do limitowania świadczenia pieniężnego do poziomu cen stosowanych w warsztatach partnerskich, jest funkcjonalnie uwarunkowane istnieniem uprawnienia do przymuszenia poszkodowanego do skorzystania z naprawy in natura. Zachodzi tu zdaniem sądu warunek sine qua non. W przeciwnym razie mielibyśmy bowiem do czynienia z kreowaniem uprawnienia w oderwaniu od obowiązujących przepisów prawa.

W prawie cywilnym nie może istnieć obowiązek ponoszenia przez poszkodowanego skutków ekonomicznych wyboru dokonanego przez dłużnika w sytuacji, gdy wierzycielowi przysługuje prawo odrzucenia samej oferty ubezpieczyciela dotyczącej świadczenia naprawy. Skoro poszkodowany ma prawo odrzucić ofertę naprawy w sieci partnerskiej bez żadnych negatywnych konsekwencji (takich bowiem przepisy prawa nie przewidują), to ubezpieczyciel nie może czynić z tej autonomicznej decyzji uprawnionego do odszkodowania podstawy do redukcji należnego mu świadczenia (brak fundamentu prawnego).

Jednocześnie, uznanie prawa ubezpieczyciela do limitowania stawek do poziomu jego warsztatu partnerskiego stanowiłoby obejście zakazu narzucania restytucji naturalnej. Jeśli bowiem ubezpieczycielowi nie przysługuje uprawnienie do wymuszenia na poszkodowanym oddania uszkodzonego pojazdu celem naprawy do konkretnego warsztatu, nie może również – stosując mechanizm zaniżonej kalkulacji – czynić dokonanego przez poszkodowanego wyboru innego warsztatu ekonomicznie niemożliwym. Odszkodowanie ma stanowi ekwiwalent rynkowy szkody.

Powyższe rozważania znajdują w pełnym zakresie zastosowanie również w odniesieniu do prób narzucania wobec poszkodowanego obowiązku skorzystania z części zamiennych i materiałów naprawczych (lakier) oferowanych przez ubezpieczyciela. Zdaniem sądu orzekającego w niniejszej sprawie, nieskorzystanie z takiej oferty nie może być w świetle obowiązujących przepisów prawa podstawą jakiegokolwiek zarzutu wobec poszkodowanego i nie uzasadnia obniżenia należnego jemu odszkodowania. To samo tyczy się też nieskorzystania z możliwości sprzedaży pojazdu na aukcji. Zresztą fakt, że na internetowej aukcji zaoferowano określoną cenę, nie oznacza wcale, że ostatecznie faktycznie doszłoby do sprzedaży uszkodzonego pojazdu właśnie za taką kwotę. Jedynie uzupełniająco sąd wskazuje w tym miejscu ponownie, że zmuszanie pozwanego do sprzedaży pojazdu (w tym za pośrednictwem pozwanego) stanowiłoby naruszenie przysługujących mu uprawnień właścicielskich (art. 140 k.c.). Brak jest przy tym jakichkolwiek podstaw pozwalających przyjąć, by nie korzystając z propozycji pozwanego powód spowodował zwiększenie rozmiarów szkody – powstała ona bowiem już w chwili wypadku.

Już tylko abstrahując od powyższego, sąd pragnie nadto zauważyć, iż pozwany nie zanegował twierdzeń powoda o nieprzedstawieniu mu konkretnego oferty na części zamienne i materiał lakierniczy i nie dowiódł przeciwieństwa tego stanowiska.

Rozstrzygnięcie o żądaniach

I.  Roszczenia główne

Mając na względzie, że uzasadnione koszty naprawy pojazdu powoda po objętej pozwem szkodzie zamykają się w kwocie 55.109,73 zł, pozwany natomiast wypłacił tytułem powyższego jedynie 34.772,23 zł, roszczenie o ich zasądzenie było usprawiedliwione w zakresie 20.337,50 zł. W pozostałej części, to jest co do kwoty 445,10 zł powództwo zostało oddalone.

Skoro zaś żądanie dotyczące zwrotu wydatku poniesionego w postępowaniu przedsądowym nie zostało zaspokojone w jakiejkolwiek części, roszczenie z tego tytułu podlegało uwzględnieniu w całości.

II.  Żądania odsetkowe

Z uwagi na fakt, iż szkoda została zgłoszona w dniu 16 września 2024 r., w dniu 17 października 2024 r. – to jest w dacie początkowej żądania odsetkowego – pozwany pozostawał już w opóźnieniu z zapłatą pozostałej części należnego odszkodowania z tytułu kosztów naprawy.

Inaczej sytuacja przedstawia się w odniesieniu do odsetek od objętego żądaniem pozwu zwrotu wydatku obciążającego powoda z tytułu zleconej kalkulacji kosztów naprawy. Powód nie wykazał (art. 6 k.c.), nie oferując jakichkolwiek dowodów w tej mierze, by roszczenie to zgłosił pozwanemu w postępowaniu przedsądowym. Zostało ono jednak w sposób jasny i wystarczający oznaczone – tak co do kwoty, jak i podstaw prawnych oraz faktycznych – w treści pozwu, do którego dołączono nadto dokumentujący je fakturę. W tej sytuacji doręczenie pozwanemu ubezpieczycielowi odpisu pozwu wraz z przedmiotową fakturą oraz odpisem nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym uwzględniającym to żądanie należało potraktować jako zgłoszenie szkody w przedmiotowym zakresie (wezwanie do zapłaty). Nastąpiło to w dniu 10 marca 2025 r. Już w sprzeciwie sporządzonym w dniu 13 marca 2025 r., wniesionym jednak dnia 24 marca 2025 r., pozwany żądanie to zanegował. Już z tej przyczyny należy przyjąć, że w opóźnienie ze spełnieniem przedmiotowego świadczenia popadł z dniem 25 marca 2025 r. Jest to jednocześnie pierwszy dzień po upływie 14-dniowego terminu wyznaczonego na wywiedzenie powołanego środka zaskarżenia. Co przy tym nie bez znaczenia, w toku postępowania stanowiska swojego w przedmiocie zasadności owego roszczenia pozwany nie zmienił.

Tym samym żądanie zasądzenia odsetek od zwrotu wydatku poniesionego w postępowaniu przedsądowym za okres od dnia 13 lutego 2025 r. do dnia 24 marca 2025 r. podlegało oddaleniu, jako że w tym czasie pozwany nie pozostawał jeszcze w opóźnieniu ze spełnieniem tego świadczenia (art. 481 § 1 a contrario k.c.).

III.  Koszty procesu

Rozstrzygnięcie o kosztach procesu ma swoje oparcie w treści przepisów: art. 100 zd. 2 k.p.c. – zgodnie z którym sąd nałożył na pozwanego obowiązek zwrotu całości kosztów procesu z uwagi na fakt, iż powód uległ tylko co do nieznacznej części swojego żądania – w zw. z art. 108 § 1 zd. 2 k.p.c. – będącym podstawą do przesądzenia o zasadzie poniesienia kosztów procesu i jednoczesnego pozostawienia ich szczegółowego wyliczenia referendarzowi sądowemu.

G., dnia 9 lutego 2026 r.

SSR Piotr Połczyński

ZARZĄDZENIE

1.  (...)

2.  (...)

3.  (...)

4.  (...)

5.  (...)

G., dnia 9 lutego 2026 r.

SSR Piotr Połczyński

Dodano:  ,  Opublikował(a):  Monika Szymańska
Podmiot udostępniający informację: Sąd Rejonowy Gdańsk-Północ w Gdańsku
Osoba, która wytworzyła informację:  sędzia Piotr Połczyński,  Piotr Połczyński
Data wytworzenia informacji: